27 stycznia 2016

Detektyw Pierre w labiryncie. Na tropie skradzionego Kamienia Chaosu



HIRO KAMIGAKI

wydawnictwo: Nasza Księgarnia
ilość stron: 36
format: 24x32 cm
rok wydania: 2016
data premiery: 20.01.2016
cena: 27,90 zł


Pewnie już Wam to kiedyś pisałam, bo na tyle recenzji co już mam na swoim koncie to nie uniknione, że pewne informacje zaczynają się dublować. Ale napiszę raz jeszcze. Moja Ala swego czasu była istną maniaczką labiryntów. Rozwiązywała ich tak wiele, że w bardzo krótkim czasie w pobliskiej księgarni zabrakło książeczek z takimi, których moje dziecko już by nie miało. Był nawet moment, że razem z mężem, by zrobić jej niespodziankę - rysowaliśmy jej nowe labirynty na kartkach. Spędziliśmy tak pół nocy, a ona rozwiązała wszystkie w 20 minut :) I choć ten szał już minął - mała wciąż bardzo je lubi. I gdy tylko ma okazję, uwielbia je rozwiązywać.

Gdy więc zobaczyłam na stronie wydawnictwa Nasza Księgarnia taką oto książkę, od razu pomyślałam o Ali. Wiedziałam, że może jej się spodobać. W końcu to lektura pełna labiryntów. I to w dodatku nie takich zwyczajnych! Te są inne, ciekawsze, bardziej skompilowane. A do tego jeszcze opowiadają one jakąś ciekawą historię, przedstawiają pewną przygodę, rozwiązują jedną wielką zagadkę. Zagadkę kryminalną! Oj, musiałam to mieć.

I tak Detektyw Pierre trafił do naszego domu. Trzeba przyznać, że moje dziecko złapało się za lekturę tej książki od razu po jej otwarciu! Nawet nie zdążyłam do niej zerknąć, gdy Ala siedziała już z głową w książce. Widziałam, że jest bardzo przejęta, a oczy aż jej świeciły ze szczęścia. A najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że labirynty narysowane wewnatrz tej publikacji wcale nie należą do najłatwiejszych. Po raz pierwszy chyba moja córka nie przebiegła jedynie wzrokiem po całości by wiedzieć jak powędrować by dotrzeć do celu. Tym razem rozwiązanie zagadki trochę jej zajęło czasu :)

Bo jak już wspomniałam wcześniej, te labirynty wcale nie są takie proste. Podczas zabawy mamy za zadanie dopaść pewnego przestępcę, który ukradł Kamień Chaosu i teraz wszędzie gdzie się pojawia okolica zamienia się w jeden wielki labirynt. Ale aby go przejść musimy liczyć się z tym, że jest kilka dróg, które prowadzą do wyjścia. Naszym zadaniem jest znalezienie najkrótszej. Co więcej poza zwykłym przejściem tej zawiłej drogi mamy różne dodatkowe zadania do wykonania. Zbieramy po drodze ukryte obiekty, a także przyjmujemy zlecenia lub spełniamy prośby innych postaci. Tak więc z jednym wielkim labiryntem jest cała masa różnorodnej zabawy. A nasze dziecko może siedzieć nad nimi baaardzo długo nawet nie dostrzegając upływającego czasu.

To co najbardziej rzuciło mi się w oczy, gdy tylko zajrzałam do środka to fakt, że grafika w tej książce ma cała masę drobnych szczegółów, a sam zagadkowy labirynt jest strasznie skomplikowany. To nie są takie zwykłe dróżki, jakie zwykliśmy oglądać w różnych książkach tego typu. Tu czasem trzeba się przemieszczać pomiędzy porozrzucanymi przedmiotami. Czasem musimy omijać różne postacie, biegać po korytarzach, wspiąć się po schodach lub drabinach, fruwać wśród balonów, spacerować po mostach i mosteczkach umieszczonych wśród drzew, pływać pomiędzy statkami i okrętami. Oj, powiem Wam, że mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Bo wyobraźnia autora tej książki przeszła moje najśmielsze oczekiwania.

Oglądając tą książkę mamy wrażenie, ze to tylko zbiór różnorodnych ciekawych ilustracji. Tajemnicza leśna wioska, targowisko, zamek, wesołe miasteczko. Wszystkie te miejsca wyglądają po prostu jak scenki z życia danego miejsca. Jest tu gwarno i tłoczno. Wszędzie dużo się dzieje i nie sposób ogarnąć całości za jednym zamachem. Dopiero gdy zaczynamy wpatrywać się wnikliwiej dostrzegamy, że te wszystkie elementy, zawijasy, połączenia, schodki itp tworzą pewnego rodzaju siatkę, którą są nasze labirynty. Powiem Wam, że przeciśnięcie się pomiędzy tymi wszystkimi elementami, by dotrzeć do wyznaczonego celu to już nie lada wyczyn. A wyobrażacie sobie jak wygląda odnalezienie na tych ilustracjach drobnych szczegółów jak na przykład kilka żółtych gwiazdeczek, czerwonych pucharów lub niewielkich skrzyń ze skarbem?

Według informacji na stronie wydawnictwa - lektura ta przeznaczona jest dla dzieci od 0 do 10 lat. Ja nie do końca bym się z tym zgodziła. Dolna granice bym z pewnością bym podniosła, gdyż ta książka jest po pierwsze bardzo duża i maluszek nie poradziłby sobie z nią. Poza tym nie jest to pozycja sztywnostronnicowa, która z pewnością jest lepszym pomysłem dla dziecka o jeszcze dość słabo wyćwiczonych łapkach. Jednak taki 2 letni brzdąc jak moja Natalka na pewno z przyjemnością już po taką książkę sięgnie. Co prawda nie jest ona jeszcze w stanie pojąc o co tu chodzi i co się w niej dzieje, ale ilość szczegółów na ilustracjach z pewnością przyciągają jej wzrok na tyle, że nie sposób ją od niej oderwać. A co z górną granicą? No cóż, tutaj także dokonałabym małej zmiany, bo ja mam zdecydowanie więcej lat niż 10 a bawiłam się przy tej książce jak małe dziecko ;)

Labirynty zamieszczone w tej książce są niezwykle pomysłowe, zabawne i wciągające. Naprawdę nie sposób opisać wszystkiego co dzieje się na chociażby jednym z nich, a co tu mówić o wszystkich pozostałych? A wiecie ile ich jest? Aż 15! Z całą pewnością nie jest to zatem lektura na jeden wieczór. Moja Ala kocha labirynty i wiele rozwiązanych ma już na swoim koncie a i tak z każdym z nich zeszło jej się mnóstwo czasu. Chcąc wykonać wszystko prawidłowo oraz zaliczyć wszystkie dodatkowe polecenia, nad jednym z obrazków spędzała nawet kilkadziesiąt minut. Ale i tak najważniejsze jest to, że to zajęcie wcale ją nie nudziło. Wręcz przeciwnie, gdy udało jej się wszystko odgadnąć - była przeszczęśliwa! :)

Powiem Wam szczerze, że uwielbiam takie książki. Dzięki nim nasze dziecko nie wie co to jest nuda. Poza tym podczas zabawy rozwija ono swoją wyobraźnię, spostrzegawczość, cierpliwość i koncentrację. Warto od najmłodszych lat zachęcać maluchy do studiowania takich książek. Jestem pewna, że to im tylko wyjdzie na dobre. U nas Alicja nie miała aż tak dobrze. Gdy była malutka w naszym domu wszystkie lektury były takie same. Drobne wierszyki, opowiadania, czasem jakieś tam zgadywanki. Dopiero, gdy nasz blog nieco się rozwinął, dostrzegłam, że na rynku jest tak wiele fantastycznych pozycji dla dzieciaczków. Wcześniej nie miałam o tym pojęcia! I tak Natalka już teraz sięga po coraz fajniejsze książeczki. Potrafi sama godzinami wpatrywać się w obrazki, wyszukiwać różnych drobiazgi. Po protu bawić się nimi na swój własny sposób. A wyobraźnia takich maluchów jest nieograniczona. Wierzcie mi. Ja najbardziej lubię słuchać, gdy Natalka zaczyna mi opowiadać na swój własny sposób to co widzi na ilustracjach. Czasem wychodzą z tego całkiem fajne historie!

Miałam już kończyć tę przydługą już trochę recenzję, ale zapomniałam wspomnieć o czymś jeszcze. A myślę, że informacja ta może być dla Was bardzo istotna. Otóż na samym końcu tej książki znajdziemy również rozwiązania poszczególnych zagadek. Możemy zatem sprawdzić, czy wyznaczona przez nas trasa to ta, którą autor tej publikacji miał na myśli. Gdy po długim i żmudnym poszukiwaniu wciąż nie możemy odnaleźć jednego z ukrytych elementów - możemy skorzystać (ale to tylko w wyjątkowych sytuacjach!) z małej ściągawki na końcu. Zresztą sami wiecie jak korzystać z takiego ułatwienia, prawda? Ja dodam już tylko tyle, że ta książka jest naprawdę świetna. My jesteśmy zakochane, polecam!

1 komentarz:

  1. Labirynty, łamigłówki to fajny sposób na stres :D nawet dla dorosłych. :) Wciągają i zapomina się o całym świecie :) Uwielbiam wersje i dla dorosłych i dla Dzieci ;D Buziaki

    OdpowiedzUsuń

Książeczki bezpośrednio na Twojej poczcie :)