23 lipca 2017

Zamkowe opowieści duszka Bogusia


MONIKA WILCZYŃSKA

wydawnictwo: Bis
ilość stron: 88
format: 16,5x23,5 cm
rok wydania: 2017
dostępna: TUTAJ

Bardzo, bardzo długo nie mogłam się zabrać za tę książkę. Sporo w niej czytania i jakoś tak ciągle sięgałam po coś innego niż ona. Niestety bez wcześniejszej rozmowy z Nikodemem założyłam, że nie będzie miał ochoty na samodzielne jej czytanie i właściwie okazało się, że wcale się nie myliłam. Niestety muszę go siłą zmuszać do czytania. Jednak okazało się, że z przyjemnością posłucha jak ja mu czytam (wygodnicki) ;) I wiecie co? Nikodemowi strasznie spodobała się ta książka, ta historia, główni bohaterowie, a w szczególności mały wesoły duszek.

Znacie Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie? Ja niestety nie znam, albo może raczej nie znałam do teraz ;) Ta książka jest właśnie o tym zamku, o historiach związanych z nim i ze Szczecinem. Ja osobiście nigdy nie byłam w tym mieście i pewnie małe są szansę, że kiedyś je odwiedzę. Ale pomimo tego fajnie było poznać chociaż odrobinę jego historię, legendy i zamek, o którym przed chwilą wspominałam :)

Mama Adasia pracuje na zamku, w biurze, w jednej z firm, które mają tam siedziby. Adaś często po szkole odwiedza mamę i czeka, aż ta skończy pracę, aby wspólnie iść do domu. W czasie oczekiwania zwiedza sobie zamek i mimo, że zna go już doskonale to zawsze znajdzie się masa ciekawych rzeczy do oglądnięcia. Portierzy dobrze znają Adasia więc może od zaglądać do miejsc niedostępnych zwykłym ludziom. Chłopiec uwielbia to miejsce i twierdzi, że jedyne czego tutaj brakuje to duch!

Pewnego dnia swój smutek na temat braku ducha wyraża na głos i wtedy jego oczom ukazuje się najprawdziwszy duch, a właściwie to duch o imieniu Boguś. Jest on małym psotnikiem i tak naprawdę zawzięcie upiera się, że jest duszkiem, a nie duchem. Mieszka w tym zamku od setek lat i wiele widział i słyszał. To właśnie on opowiada Adasiowi to wszystko, te ciekawostki, legendy i przeróżne informacje na temat historii Szczecina oraz zamku.

Wszystko to podzielone jest dziesięć spotkań, podczas każdego ze spotkania Adasia z Bogusiem, duszek opowiada inną historię. Nie opiszę Wam tutaj wszystkich ponieważ byłoby tego zbyt wiele, ale tak ogólnikowo wspomnę co też takiego znajdziemy wewnątrz... Poznamy na przykład smutną historię szlachcianki Sydonii, która mieszkała na dworze księżnej Amelii Saskiej. Jest też opowieść o Janku, niesłusznie oskarżonym i uwięzionym w lochach zamkowej wierzy. Dowiemy się jak to się stało, ze Mateusz został zmieniony w drzewo. Przeczytamy też o książęcej parze czyli Annie Jagielonce i Bogusławie X. Dowiemy się co zbierał Skarbek mieszkający w Puszczy Bukowej.

Przyznam się Wam, że obawiałam się trochę tych opowiadań ;) Sama nie jestem jakąś wielką fanką historii i raczej niewiele wiem na temat zamków, królów, książąt i i tego typu osób i rzeczy. Ale moje obawy okazały się bezpodstawne. Nikodem słuchał jak zaczarowany, bardzo polubił głównych bohaterów i wszystkie te historyczne opisy, te legendy. Wszystko okazało się bardzo ciekawe i wciągające. Ja sama byłam ciekawa dalszych części tych historii, tym bardziej, że lektorem okazał się sympatyczny duszek, który zdecydowanie uwielbiał mówić ;)

Na zakończenie pozostaje napisać mi tylko, że książka ta ma sztywną okładkę, a wewnątrz strony są matowe. Czytania jest dosyć dużo, ale wydaje mi się, że czyta się ją szybko. Mój starszak miał zdecydowanie za mało i naprawdę był smutny kiedy skończyłam ;) Wewnątrz są także ilustracje. Nie ma ich zbyt wiele i muszę przyznać, że są niecodzienne. Całość utrzymana jest w niebiesko-czerwono-złotych barwach i zdecydowanie przyciąga wzrok prawda? Zresztą co ja tu się będę rozpisywała... Koniecznie przekonajcie się !



19 lipca 2017

Dla niej wszystko


ALEXA RILEY

wydawnictwo: Burda Książki
ilość stron: 300
format: 14,5x20,5 cm
rok wydania: 2017
dostępna: TUTAJ

Jak zwykle nie potrafiłam przejść obojętnie obok romansu wydanego przez Burda Książki. Każda z książek Samanthy Young, które można znaleźć właśnie w wydawnictwie Burda jest u mnie ogromnym hitem więc postanowiłam zaufać, że z tą książką (nieznanej mi jak dotąd autorki, a raczej dwóch autorek) będzie podobnie. No właśnie, zaintrygowała mnie nieco ta informacja o dwóch autorkach. Alexa Riley to pseudonim literacki pod którym kryją się dwie przyjaciółki. Przyznam, że nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Czy dwie osoby wspólnie mogą napisać coś co będzie miało ręce i nogi? Co będzie ze sobą idealnie współgrało? Okazało się, że tak. Może w tym przypadku okazał się pomocny podział na dwoje? Chodzi mi o to, że raz opisywane były zdarzenia z punktu widzenia jej, a raz z punktu widzenia jego. Lubię tak, dzięki temu można lepiej poznać oboje głównych bohaterów. Ale do rzeczy ;)

Mallory właśnie skończyła studia, wraz z przyjaciółką przeprowadziła się do Nowego Jorku i rozpoczyna staż w ogromnej firmie. Ciężko pracowała, postawiła sobie poprzeczkę naprawdę wysoko, aby dostać się do tego miejsca, w którym jest teraz. Wszystko wspaniale się układa, można by rzec, że wręcz idealnie. Dziewczyna nie może uwierzyć we własne szczęście kiedy na jej drodze pojawia się niezwykle przystojny, elegancki, sympatyczny biznesmen, który ewidentnie ją podrywa, ale robi to w taki sposób, że Mallory nie potrafi przestać o nim myśleć. Jest zupełnie niedoświadczona w sprawach mężczyzn, a teraz zupełnie nie wie co się dzieje, tym bardziej, że wszystko dzieje się w tak ekspresowym tempie... Coś ją przyciąga do tego mężczyzny, to musi być prawdziwe przeznaczenie... Nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo się myli...

Miles jest niezwykle bogaty, jest właścicielem firmy, w której zaczęła staż Mallory. Ona nic o tym nie wie. Nie wie też, że Miles pierwszy raz zobaczył ją kilka lat temu, że zakochał się od pierwszego wejrzenia, że dostał na jej punkcie prawdziwej obsesji, że to własnie on poprowadził jej życie tak, aby znalazła się własnie w tym miejscu, aby zakochała się w nim do szaleństwa, aby uzależniła się od niego tak jak on uzależnił się od niej... Ten mężczyzna zawsze otrzymuje to czego chce i w tym przypadku musi być tak samo...

Brzmi trochę złowieszczo prawda? A tak naprawdę wcale tak nie jest. Jest to najprawdziwszy romans ze sporą dawką erotyzmu i ta cała obsesja jest tutaj przedstawiona raczej w dosyć pozytywny sposób. Przyznam, że gdyby mnie coś takiego spotkało to uciekłabym gdzie pieprz rośnie, a w przypadku naszej głównej bohaterki jest jednak zupełnie inaczej. Przez moment miała nawet ludzki odruch czyli przestraszyła się i wkurzyła, chciała odejść, zniknąć i zostawić to szaleństwo za sobą, ale szybko jej minęło, a ta cała zwariowana sytuacja nie tylko się jej spodobała, ale i niezwykle jej pochlebiała... Dziwne to trochę nie sądzicie? Ktoś Was obserwuje na każdym kroku, śledzi, ingeruje w wasze życie, planuje przyszłość, tak naprawdę to chce Was ubezwłasnowolnić, a Wy się z tego cieszycie? Szaleństwo ;) Ja osobiście raczej nie potrafiłabym żyć tak jak Mallory, a władcze zachowanie Milesa byłoby dla mnie nie do przyjęcia jednak pomimo tego czytało mi się tę książkę dobrze, przyjemnie i szybko. Znajdziemy w niej wiele pikantnych wątków, odrobinę przekleństw i mnóstwo uczuć. Wszystko przedstawione na zamianę raz oczami Mallory, raz Milesa. Autorki się spisały, okazało się, że są bardzo pomysłowe, że nieźle im wychodzi wspólne pisanie, że to co stworzyły jest ciekawe, wciągające i przepełnione uczuciami . Z przyjemnością chwycę po kolejną ich książkę. Polecam!


18 lipca 2017

65-piętrowy domek na drzewie


ANDY GRIFFITHS

wydawnictwo: Nasza Księgarnia
ilość stron: 384
format: 13x20 cm
rok wydania: 2017
dostępna: TUTAJ

Znacie słynny domek na drzewie Andy'ego i Terry'ego? Musicie znać, przecież to już piąta książka z tym zwariowanym domkiem w roli głównej :) Najpierw był on 13-piętrowy, potem 26-piętrowy, następnie 39-piętrowy i 52-piętrowy. Jednak znowu został rozbudowany i teraz ma aż 65 pięter! Prawdziwe szaleństwo, prawda? Ale ja naprawdę polubiłam to szaleństwo i nie mogłam przegapić kolejnych przygód tych dwóch bohaterów ;)

Ten domek jest naprawdę niezwykły i tak naprawdę zupełnie przeczy logice. Pomieszczenia, które się na nim znajdują są tak zwariowane, odjechane, zabawne i często zupełnie niepotrzebne i nieużyteczne, że z każdą kolejną częścią tej serii jestem jeszcze bardziej ciekawa co tym razem wymyśli autor ;) Nie będę Wam opowiadała o nich wszystkich, bo jest ich już zdecydowanie zbyt dużo, skupię się raczej na tych nowych... 

Tym razem chłopaki wyposażyli swój domek między innymi w salon piękności dla zwierząt, w pokój urodzinowy, w którym ciągle ma się urodziny, w pokój z klonomatem gdzie oczywiście wszystko się klonuje, jest też DTV czyli drzewna telewizja, sklep z lizakami, wszystkimi jakie istniały, istnieją i będą istnieć, jest nawet mrówcza farma, która ma sześćdziesiąt pięć pokoi. Jest jeszcze kilka innych pięter , ale nie zdradzę Wam przecież wszystkiego, musicie mieć jakąś nutkę zaskoczenia ;)

Tym razem w nieco innej kolejności Wam to opisuję, ale mam nadzieję, że nie zamieszam zbyt mocno i wszyscy będą wiedzieli o co chodzi. Ponieważ jakimś cudem może akurat znajdzie się ktoś kto nie zna jeszcze tej zwariowanej serii książek więc po prostu napiszę Wam jeszcze kilka słów i bohaterach, którzy są jednocześnie autorami tych książek. Tak to właśnie Pan Andy Griffiths oraz Pan Terry Denton są naszymi głównymi bohaterami. Kolejna bardzo nietypowa i zupełnie zwariowana rzecz, prawda? ;)

Tę dwójkę ciągle coś spotyka... A to jakiś wypadek, na przykład ruchome piaski, a to ucieczka mrówek próbujących się na nich zemścić, a to alergia na czarodziejską fasolę, a to niespodziewanie odwiedza ich inspektor z głównego zarządu bezpieczeństwa powszechnego, który rymuje podczas inspekcji, albo postanawiają cofnąć się w czasie, ale nie do końca im się to udaje ponieważ trafiają między innymi do czasów z dinozaurami, potem do jaskiniowców, do starożytnego Egiptu, a nawet i do przyszłości. Jest jeszcze kilka innych miejsc, które odwiedzili, ale o tym poczytajcie już sami :) 

Powiem Wam, że ja osobiście nie przepadam za takimi szalonymi przygodami, które w żadnym wypadku nie mają prawa mieć miejsca w prawdziwym życiu, jednak w przypadku tej książki, a właściwie serii książek jest zupełnie inaczej. Nie przeszkadza mi zupełnie ta cała irracjonalność, wydaje mi się nawet zabawna. Nikodem nie czytał jeszcze wszystkich tych przygód, które dzieją się w domku na drzewie, ale jestem pewna, że bardzo mu się spodobają. To już duży chłopak więc poczucie humoru mu się zaostrzyło nieco ;) A tutaj mamy masę śmiechu gwarantowaną!

Podoba mi się sposób przedstawienia tych wszystkich przygód. Chociaż książka ta jest gruba to czytania tak naprawdę nie ma zbyt wiele. Jest masa ilustracji, trochę dymków z tekstem, a samej treści niezbyt wiele co w tym przypadku jest zdecydowanie plusem. Mój Nikodem świetnie poradzi sobie z samodzielnym przeczytaniem tej książki co dla mnie zawsze jest bardzo pozytywną wiadomością. 

To co kochani? jesteście ciekawi kim są Andy i Teddy? 


17 lipca 2017

Rowerem po Amazonce


PIOTR CHMIELIŃSKI

wydawnictwo: Agora
ilość stron: 336
format: 15,5x21,5 cm
rok wydania: 2016
dostępna: TUTAJ

Podziwiam ludzi, którzy nie boją się wyzwań. Którzy potrafią przezwyciężyć swój strach i słabości, by spełnić jakieś swoje nawet to najbardziej szalone marzenie. Ja należę raczej do tych ostrożnych i spokojnych osób. Nigdy nie odważyłabym się na coś takiego. Ale uwielbiam czytać własnie o tych najbardziej niesamowitych i wydawałoby się niewykonalnych podróżach. Dokładnie takich jak ta!

Piotr Chmieliński to polski podróżnik. Był on organizatorem i uczestnikiem wielu wypraw kajakowych na świecie. Ale jego największym i chyba najbardziej znanym osiągnięciem było przepłynięcie Amazonki. To własnie ten wyczyn został przez niego opisany w Nationale Geographic i trafił do Księgi Rekordów Guinnessa! Nie ulega zatem wątpliwości, że to odważny i ciekawy świata człowiek. Ale... w tej oto książce poznamy nie tylko jego wspomnienia. Ta lektura opisuje głównie przygodę dwóch braci, którzy postanowili odbyć podróż po Amazonce w bardzo nietuzinkowy sposób. Ich środkiem lokomocji są... rowery!

Wiem, trochę namieszałam. Amazonka to rzeka, a ja twierdzę, że ktoś wykorzystał rowery, by poznać ją wzdłuż i w szerz. Ale to nie żadna pomyłka. Otóż Dawid Anders i Huber Kasiński wyruszyli na tą wyprawę na rowerach amazońskich. Były to pojazdy wykonane specjalnie na tą ekspedycje. Panowie ruszyli przez góry na tradycyjnych dwóch kółkach, ale potem przepłynęli tę gigantyczną rzekę takim właśnie wynalazkiem. Niesamowite prawda. Ja wciąż nie mogę uwierzyć, że coś takiego jest możliwe. Wyprawa kajakiem była dla mnie już mega wyczynem. Ale to, to już dla mnie szczyt! Podziwiam, naprawdę.

Ta książka jest zatem historią trzech mężczyzn. Dwóch, płynących na swoich rowerach po Amazonce, oraz trzeciego, który poznał ten żywioł 30 lat wcześniej, gdy sam przepłynął Amazonkę. Trzy postacie, trzy charaktery, przeżycia i spostrzeżenia. Czytając tą książkę z całą pewnością nie można się nudzić. A gdy dodamy do tego jeszcze fakt, że autor tej publikacji ma niezwykły dar snucia ciekawych opowieści otrzymamy mega ciekawą lekturę podróżniczą, którą czyta się w błyskawicznym tempie. Nie tylko przez takich podróżniczych zapaleńców jak ja. Ale każdego, kto tylko sięgnie po tę publikację :)

Lekkość pióra autora to jedno, ciekawe przygody - drugie, niesamowity pomysł i wyjątkowo wciągająca historia - trzecie. A to jeszcze nie koniec zalet tej książki. Na pewno dużym plusem są tu także tak odmienne charaktery jej bohaterów. Ich przeżycia i zmagania nie tylko z tym żywiołem, ale również z własnymi słabościami. To kolejna cecha, która sprawiała, że lekturę tą czytało się lekko i z przyjemnością. No i na koniec - zdjęcia! Uwielbiam książki, w których ich nie brakuje i tu na pewno nie mogę narzekać. Jest ich cała masa!

Ogólnie powiem Wam, że jestem bardzo zadowolona. Początkowo wydawało mi się, że taka tematyka nie będzie dla mnie niczym wyjątkowym. Ale potem okazało się, że książkę tą przeczytałam błyskawicznie i wywarła ona na mnie nie małe wrażenie. Książka ta jest pełna wielu ciekawych sytuacji. Przygoda chłopaków opisana jest tu naprawdę bardzo fajnie. Aż chce się czytać. A na koniec żałuje, że to już jest koniec. Jak wspominałam na początku - ogólnie jestem fanką tego typu książek. Ale wiadomo, że tak jak ze wszystkim są lepsze i gorsze egzemplarze. Tą lekturę z pewnością zaliczę do tych lepszych i z przyjemnością będę ją polecać innym. Jest świetna. Sami sprawdźcie :)

14 lipca 2017

Spalone mosty


IZABELLA FRĄCZYK

wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ilość stron: 288
format: 12,5x19,5 cm
rok wydania: 2017
dostępna: TUTAJ

W naszym domu temat koni jest stale. Nie żebyśmy prowadzili jakąś stadninę czy coś w tym rodzaju. Po prostu moje córki mają bzika na punkcie tych pięknych zwierząt. Efekt zatem jest taki, że wszystko co mają musi być z konikami. Kubeczki, pościel, zeszyty, naklejki, wisiorek na szyi, bransoletki, ubrania i wiele wiele więcej. Książek na temat koni także mamy całą masę. Nic więc dziwnego, że udziela mi się ta ich pasja. Coraz przychylniej patrzę na wizyty w stadninach i z przyjemnością patrzę na wszelkiego rodzaju zawody jeździeckie. Nie mogłam zatem przejść obojętnie obok powieści, w której jej główna bohaterka dziedziczy po swojej babci podupadającą stadninę. Byłam strasznie ciekawa jak potoczą się jej losy i co w tego wszystkiego wyniknie. I gdy już zaczęłam czytać, połknęłam bakcyla. Zakochałam się w tej książce bez pamięci. A to przecież już drugi tom! Będzie trzeci? Mam taką nadzieję...

Wracamy dziś zatem do Stajni w Pieńkach. Uroczego i bardzo przyjaznego miejsca, o które jej właścicielka walczy z całych sił. Nie było bowiem łatwo ogarnąć tak zniszczonej i zadłużonej posiadłości. Jeśli czytaliście pierwszą część  tej serii pt. "Koncert cudzych życzeń" to z pewnością wiecie o czym mówię. Dziś jednak poznamy dalsze losy Magdy, Alicji, Zofii, Adama i pozostałych bohaterów tej książki. I powiem Wam, że choć wydawałoby się, że to co najgorsze już za nimi, i że teraz już będzie tylko lepiej to... bardzo się mylicie. Wcale nie jest łatwiej. Życie nie rozpieszcza Magdy i jej przyjaciół. Bo gdy jeden problem został jakoś rozwiązany, zaraz przychodzi kolejny i kolejny... Jednak siła i determinacja naszej bohaterki oraz grono wiernych przyjaciół, na których zawsze może liczyć sprawia, że wszystko da się zrobić. Trzeba tylko chcieć! Oczywiście nie zamierzam zagłębiać się bardziej w treść tej powieści. Naprawdę nie chciałabym Wam zbyt wiele zdradzać, bo co to za przyjemność czytać o czymś co już się zna. Powiem Wam tylko, że tej części wiele się wydarzy. Alicja przeżyje swoją wielką miłość, Magda odnajdzie w posiadłości bardzo ciekawą pamiątkę po babci, grono przyjaciół stajni w Pieńkach powiększy się o kilka osób, sąsiedzka zażyłość także nieco się zacieśni. Na pewno biznes zacznie się nieco rozkręcać, choć z pewnością łatwo nie będzie. Nie zabraknie nam tu także całej serii zabawnych sytuacji. Najlepsza chyba wydarzy się tuż przed Bożym Narodzeniem. Ubaw po pachy! Tak więc książka z pewnością znów was mile zaskoczy. Będzie ciekawie, wesoło, romantycznie i nostalgicznie. Będzie super! Jak zwykle!

Bardzo podoba mi się sposób pisania Izabelli Frączyk. Jej poczucie humoru, spostrzegawczość i pomysłowość. Podobają mi się wykreowani przez nią bohaterowie oraz miejsce, w którym toczy się cała akcja. Chciałabym, żeby Stajnia w Pieńkach istniała na prawdę. Bez wahania dowiedziałabym to magiczne miejsce i z całą pewnością pokochałabym je równie mocno co Magdalena - bohaterka tej trylogii. Uwielbiam takie ciche zakątki. I uwielbiam także kobiety, które idą przez życie z podniesioną głową. Takie pełne życia i optymizmu. Które potrafią wziąć swój los we własne ręce i walczyć o lepsze jutro. Taka właśnie jest Magda, za co bardzo ją podziwiam. I zazdroszczę. Bo chciałabym mieć tyle siły i determinacji co ta drobna istotka. Oraz takie grono wiernych przyjaciół, którzy nigdy jej nie zawiodą.

Stajnia w Pieńkach to trylogia. Mam już za sobą dwie części tej serii i jestem nimi po prostu zachwycona. Teraz z niecierpliwością czekam na kolejną. Ależ jestem ciekawa co wydarzy się dalej! Polecam Wam te książki z całego serca. To fantastyczne powieści na każdą porę dnia i nocy, na każdą porę roku i każdy lepszy, i gorszy dzień. Tych książek się nie czyta. Je się pożera w mgnieniu oka. Przy nich możemy się zrelaksować. I z pewnością nadają się ona także jako poprawiacz humoru. Uwielbiam!


13 lipca 2017

Ortografia – twardy orzech, ale każdy zgryźć go może!


ELIZA PIOTROWSKA

wydawnictwo: Nasza Księgarnia
ilość stron: 112
format: 16,5x21,5 cm
rok wydania: 2017
dostępna: TUTAJ

Jakiś czas temu prezentowałam Wam rewelacyjną książkę "Jak się nie bać gramatyki" wydawnictwa Nasza księgarnia. Kiedy więc w nowościach zobaczyłam podobny tytuł tylko, że tym razem z ortografią w roli głównej, naprawdę nie mogłam się powstrzymać i musiałam go mieć :) Jesteście ciekawi co też znajduje się wewnątrz? Za moment Wam wszystko opowiem.

Ortografia to nic innego jak zasady i reguły dotyczące odpowiedniego, bezbłędnego zapisywania słów. Ja osobiście raczej nigdy nie miałam zbyt wielkiego problemu z nauczeniem się odpowiedniej ortografii i myślę, że nie robię jakiś wielkich błędów ortograficznych podczas pisania, przynajmniej się staram, chociaż błędy z pewnością zdarzają się każdemu. Nikt nie jest nieomylny ;) 

Jednak mój Nikodem ma 9 lat i z ortografią jest niestety na bakier. Ogólnie cały język polski sprawia mu spore problemy więc tym bardziej cieszę się, że trafiłam na takie wspaniałe książki wspomagające zrozumienie tych wszystkich niełatwych zagadnień i zasad. Jestem za nie ogromnie wdzięczna :) Ale do rzeczy, bo ja jak zwykle się rozgadałam, a na temat samej książki nie napisałam jeszcze zbyt wiele.

Może zacznę od tego, że znajdziemy w niej dużo rymowanych tekstów i to właśnie na ich podstawie dzieciaki będą uczyć się zasad ortograficznych. Dodatkowo jest tutaj także wiele zagadek, krzyżówek i okienek do samodzielnego wypełniania przez dziecko dzięki czemu zdobytą wiedzę będzie mogło sobie utrwalić i jednocześnie zacząć wykorzystywać w praktyce. Dla dzieciaków uwielbiających różnego rodzaju zadania to jak bonus - połączenie nauki z zabawą :)

"Kiedy w szkole jest dyktando,
zwykle kończy się to grandą.
Wielu bowiem nie wie (szkoda!),
że nasz język to przygoda.
Trzeba tylko znać zasady
- jak w grze - 
bez nich nie da rady!"

Wewnątrz znajdziemy podział na różne literki. Mamy tutaj "ó", "u", "h", "ch", "rz", "ż", "ź", "zi", "ś", "si", ń" "ni", "ć", "ci", "ą" "om", "ę", "em", "nie" razem i osobno, wielka i mała litera". Nie będę Wam tutaj teraz wypisywała wszystkiego dokładnie, bo musiałabym przepisać Wam całą książkę. Tak jak wspominałam wewnątrz mamy różne rymowanki, niektóre nieco dłuższe, inne zupełnie krótkie, ale każda z nich zawiera w sobie odpowiednią literkę, aby szybko i łatwo zrozumiało o co chodzi, co na co się wymienia i gdzie co napisać :)

Na przykład przy literce "Ó" mamy coś takiego - "Ó wymienia się na O", "Ó wymienia się na A", "Ó wymienia się na E", "ÓWKA na końcu wyrazu", "Ów na początku wyrazu", "Ó w liczebinikach" itd. A przy literze "Ż" mamy coś takiego "Ż wymienia się na G", "Ż wymienia się na Z, Ź", "Ż wymienia się na DZ" itd.

Jak widzicie jest to książeczka, przy której nie ma czasu na nudę :) Świetne rymowanki, zadania do rozwiązywania i wspaniały wspomagacz w zapamiętywaniu bardzo, ale to bardzo ważnej  wiedzy. Moim zdaniem jest to książka idealna dla dzieci zaczynających przygodę z nauką języka polskiego, a jak wiadomo język polski do łatwych nie należy i każda pomoc jest jak najbardziej mile widziana :)

Wygląd tej książki uznałabym raczej za niepozorny. Mnie osobiście okładka niespecjalnie przyciągnęła i gdyby nie to, że znałam już poprzedni tego typu tytuł to pewnie ominęłabym tę książeczkę bez zwrócenia na nią jakiejkolwiek uwagi, a szkoda, szkoda, bo moim zdaniem naprawdę warto :) I co? Wam także taka rymowanka do nauki ortografii się przyda? Jestem pewna, że jeśli tylko macie w domu dziecko w wieku szkolnym to ta pozycja przypadnie Wam do gustu. Polecam jak najbardziej! W duecie z gramatyką to lektura obowiązkowa :)


12 lipca 2017

Jak to działa? Zwierzęta


NIKOLA KUCHARSKA

wydawnictwo: Nasza Księgarnia
ilość stron: 32
format: 24x32 cm
rok wydania: 2017
dostępna: TUTAJ

Jestem całkowicie zakochana w tej książce! Po same uszy! Nie przesadzam ;) Kiedy zobaczyłam ją na stronie wydawnictwa Nasza Księgarnia, zupełnie oszalałam na jej punkcie. Nie mogłam się jej doczekać. Wydawać by się mogło, że wzięłam ją przecież z myślą o moich chłopakach, ale powiem Wam, że egoistycznie myślałam w tym przepadku także o sobie! Taka wariatka ze mnie ;)

Uwielbiam tego typu książki i po przeczytaniu tak wielu różnych informacji na temat przeróżnych zwierzaków to nadal mi mało. Na szczęście mój starszak także lubi takie zwierzęce ciekawostki. Czytamy więc wspólnie i wspólnie czerpiemy wiedzę z tej książki.

Poznamy tutaj Klarę i Karola oraz ich wszystkowiedzącego dziadka Ignacego. Klara i Karol to rodzeństwo, które ma kompletnego bzika na puncie zwierząt. Szczególnie nasza mała, główna bohaterka. Ma zamiar dowiedzieć się dosłownie wszystkiego czego tylko będzie w stanie się dowiedzieć i co będzie dotyczyło zwierzaków ;) Pomaga jej w tym jej dziadek, który dzielnie i cierpliwie odpowiada na wszystkie nurtujące ją pytania, a jest ich naprawdę bez liku!

Dlaczego kot mruczy? Czy skorupa żółwia to część żółwia czy tylko jego domek? Gdzie chomik ma piąty palec? Czy szczur może coś chwytać ogonem? Po co kaczkom takie dziwne dzioby? Czy krety naprawdę są całkiem ślepe? Czy żaba słyszy skoro nie ma uszu? po co wiewiórce ten duży ogon? Czy kozy dają mleko? Jak się mówi kiedy koń tak strasznie szybko biegnie? Czemu konie rżą? Po co krowa muczy? 

Dokąd odlatują bociany na zimę? Czy ze wszystkich jajek wykluwają się kurczaczki? Czemu kogut pieje? Czemu świnka ma takie dziwne nogi? Dlaczego dziki pałaszują żołędzie? Czy zające potrafią szybko biegać? Czy wilki naprawdę wyją do księżyca? Po co lisom takie długaśne ogony? Po co niedźwiedzie zapadają w sen zimowy? 

Widzicie jak wiele pytań zadaje Klara dziadziusiowi? A to tylko część z nich ;) Na te wszystkie i na jeszcze więcej znajdziemy odpowiedzi wewnątrz książki. Jednak nie ma tutaj zwykłych długich opisujących wszystko tekstów. Wszystko jest zaprezentowane i opisane tutaj w zupełnie inny sposób. Niesamowicie ciekawy sposób ;)

Książka ta podzielona jest na cztery części. Część pierwsza to zwierzęta domowe. Znajdziemy tutaj opisy zwierzaków jakie posiadają Klara i Karol czyli szczur, żółw ozdobny, chomik, papuga, pies i kot. Część druga to zwierzęta w parkach. Mamy tutaj jeża, kreta, żabę, wiewiórkę, wronę, kaczkę, gołębia oraz łabędzia. Część trzecia to zwierzęta na wsi. Jest tutaj opis krowy, świni, kozy, kury, bociana i konia. Ostatnia część to zwierzęta leśne. Jest lis, wilk, niedźwiedź, dzik, zając, oraz sarna :) 

Każda część zaczyna się ilustracją na której znajdują się nasi mali głównych bohaterowie wraz z dziadkiem oczywiście otoczeni masą przeróżnych zwierzaków. Mnóstwo się na tych obrazkach dzieje, są bardzo szczegółowe i pełne "dymków" z rozmowami nie tylko ludzi, ale i zwierząt. Jest to taki fajny zabawny dodatek :) 

Natomiast dalej znajdują się już zwierzaki, o których wspominałam powyżej. Każde zwierzę zostało narysowane osobno, ale to co najważniejsze to to, że mamy okazję zobaczyć te zwierzaki wewnątrz! Tak, tak, dokładnie tak, dobrze przeczytaliście. Są tutaj bowiem takie jakby przekroje tych zwierząt. Jednak nie zobaczymy tutaj żadnej typowej anatomii, żadnych wnętrzności, żadnej krwi tylko ciekawie przedstawione części ciała, charakterystyczne zachowania itd. Opisy są porozrzucane, połączone strzałkami z odpowiednimi miejscami w ciele zwierzaków. Nie wiem czy wyjaśniłam to dosyć jasno i czytelnie, jeśli nie to musicie już sami przekonać się o co mi chodzi :)

Ja naprawdę zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Jest taka inna, taka nietypowa, bardzo ciekawa i śmieszna. Powiem Wam, że mamy w domu kilka innych książek zawierających podobne informacje do tych, ale tak naprawdę to jeszcze żadna z tych książek nie była tak kreatywnie i zabawnie zaprezentowana :)

Rozpisałam się już okropnie więc na koniec pozostaje powiedzieć mi tylko jeszcze kilka słów na temat jej wyglądu. Najpierw format, który jest duży, taki naprawdę pokaźny. Lubię takie :) Okładka jest sztywna, strony wewnątrz są matowe, a nie śliskie. Ilustracje są bardzo szczegółowe, takie naprawdę, ale to naprawdę bardzo szczegółowe ;) Opisy są bardzo ciekawe, niezbyt długie przez co dzieciaki zdecydowanie nie zdążą się znudzić żadnymi naukowymi tekstami ;) Całość jest naprawdę wspaniała, bardzo pomysłowa. Ja jestem zakochana w tej książce i mam nadzieję, że postaną kolejne części! Polecam!



Książeczki bezpośrednio na Twojej poczcie :)