23 lutego 2017

Atlas miast


GEORGIA CHERRY

wydawnictwo: Nasza Księgarnia
ilość stron: 64
format: 28x34 cm
rok wydania: 2017
dostępna: TUTAJ

Są takie książki na, które wystarczy tylko spojrzeć i już wiadomo, że one muszą trafić do naszych rąk, po prostu muszą, prawda? To takie przyciąganie, prawdziwe przeświadczenie o tym, że ta książka będzie dobra, że będzie fajna, że spodoba się naszemu dziecku... Własnie tak miałam w przypadku "Atlasu miast". Może recenzenci tak mają ;) ? Wiecie, jeden rzut oka na książkę i już wiadomo, że to jest własnie to? Ja tak czasem mam i zazwyczaj trafiam w dziesiątkę. Jak myślicie? Jak było tym razem?

No dobra, co za pytanie, przecież na pewno łatwo się domyślić, że i tym razem przeczucie mnie nie zawiodło. Kiedy tylko otworzyłam paczkę od wydawnictwa Nasza Księgarnia przepadałam. Znalazłam w niej dwie wielkie książki (o drugiej opowiem Wam kiedy indziej). Dzisiaj z przyjemnością napiszę Wam o tym co znajduje się wewnątrz "Atlasu miast".

Od razu mogę Was zapewnić, że jest naprawdę bardzo, bardzo ciekawie! Na stronach tej książki znajdziemy aż 30 największych miast z całego świata. Miasta te to w większości stolice różnych krajów. Lizbona, Barcelona, Londyn, Amsterdam, Paryż, Rzym, Berlin, Helsinki, Oslo, Kopenhaga, Sztokholm, Ateny, Stambuł, Praga, Budapeszt, Moskwa, Montreal, Toronto, Chicago, Nowy Jork, San Francisco, Meksyk, Rio de Janerio, Buenos Aires, Warszawa, Hongkong, Tokio, Seul, Mumbaj, Sydney.

Nie będę Wam już opisywać jakich krajów są to stolice, bo z pewnością sami to wiecie. Jednak napiszę Wam jeszcze co przy tych wszystkich miastach na kartkach tej książki zamieszczono. Każde miasto "rozłożone" jest na dwóch stronach. Przy każdym znajduje się tabelka, a w niej bardzo króciutki opis danego miasta. Podany jest także kraj, język jakim się tam posługują ludzie oraz liczba populacji.

Ale to oczywiście nie wszystko, to tylko mała rameczka zamieszczona w rogu kartki, resztę miejsca zajmują ilustracje. I powiem Wam teraz, że panuje tu ogólny bałagan, kompletny misz masz jeśli chodzi umiejscowienie obrazków i tak naprawdę tak to powinno właśnie wyglądać, tak jest najlepiej :)

A co na tych wszystkich ilustracjach? Po co one są? O co w nich chodzi? A właśnie przedstawiają one to z czego dane miasto najbardziej słynie. Najbardziej znani ludzie i budynki oraz miejsca, które koniecznie trzeba odwiedzić będąc w danym mieście. prócz ilustracji mamy tutaj także króciutkie podpisy.

Na przykład w przypadku Warszawy znajdziemy między innymi takie opisy "Wybierz się na mecz (i targi książki) na STADIONIE NARODOWYM", "Zachwyć się nadwiślańskim krajobrazem podczas rejsu TRAMWAJEM WODNYM", "Zrelaksuj się w ogrodzie i parku przy pałacu w Wilanowie", "Odwiedź WARSZAWSKĄ SYRENKĘ podczas spaceru nad Wisłą", "Znajdź ZŁOTĄ KACZKĘ na ulicy Tamka", "Nie przegap przedstawienia dla dzieci w TEATRZE LALKA", "Wjedź windą na taras widokowy PAŁACU KULTURY I NAUKI i podziwiaj panoramę miasta", "Po obiedzie zjedz wuzetkę. Wybierz się na pączki do BLIKIEGO, lody do GRYCANA, albo czekoladę do WEDLA. Na drogę kup KRÓWKI Z MILANÓWKA"...

To oczywiście nie wszystkie podpisy, jest tego tutaj o wiele wiele więcej. Podobnie wygląda to na innych stronach, przy innych miastach. Więc jak widzicie to prawdziwy przewodnik po tym co warto zobaczyć w miastach w najróżniejszych zakątkach świata :)

Jestem pewna, że nie mam co dłużej pisać, nie mam co zachwalać, bo sami już widzicie jaka świetna to książka, że naprawdę warto się z nią zapoznać ;) U nas wywołała ona naprawdę dużą sensację. Starszy zagłębia się w to z czego słyną znane miasta, młodszy ogląda, przypatruje się, pokazuje paluszkami, po swojemu komentuje. Każdy zadowolony. Tym bardziej, że książka ta jest naprawdę dużego formatu, może być problem, aby postawić ją na zwykłą półkę i taki rozmiar naprawdę robi wielkie wrażenie na dzieciakach. Polecam! Jestem pewna, że u Was i Waszych dzieci wywoła ona równie wiele entuzjazmu jak u mnie i moich chłopaków ;)


21 lutego 2017

Mikołajek i słodkie przekąski


ALAIN DUCASSE

wydawnictwo: Znak emotikon
ilość stron: 130
format: 17x24 cm
rok wydania: 2017
dostępna: TUTAJ

Znacie Mikołajka? Jestem pewna, że znacie go doskonale, w końcu od kilkudziesięciu lat bawi on swoimi przygodami dzieciaki na całym świecie :) Dzisiaj więc będzie coś Mikołajkowego, ale powiem Wam, że nie będą to opowiadania. Będą to za to dania, a właściwie przepisy do których inspiracją były właśnie opowiadania o Mikołajku i jego przyjaciołach. 

Autorem tej książki kucharskiej jest sam Alain Ducasse. Powiem Wam, że nie miałam pojęcia, że jest on uznawany za najlepszego kucharza na świecie! Jak dotąd nigdy nie słyszałam o tym panu, ale jak widać człowiek uczy się całe życie więc kolejna ciekawostka zaliczona ;) Z przyjemnością dowiedziałam się o nim czegoś więcej. Muszę przyznać, że osiągnął naprawdę wiele - kulinarne szczyty :) Wydał także mnóstwo książek, ale jeśli dobrze widziałam to "Mikołajek i słodkie przekąski" jest jedyną skierowaną do dzieciaków (chociaż nie tylko).

W książkach o przygodach Mikołajka czasami wspominane są przeróżne dania, które zajada nasz główny bohater wraz z kumplami lub też z rodziną. Alain Ducasse przygotował całą listę takich właśnie przepisów. Wspaniale prawda!? Większość z tych przepisów jest dosyć prosta. Autor zachęca więc do wprowadzenie w kuchenne progi nasze dzieciaki, aby z naszą pomocą wykonały różne słodkości. Im prędzej staną w kuchni i zaczną pichcić tym prędzej mogą pokochać to miejsce. Może akurat pokochają gotowanie? Przyznam, że nie obraziłabym się gdyby mój syn zechciał zająć moje miejsce przy kuchence (chociaż od czasu do czasu) ;)

Książka ta podzielona jest na 7 rozdziałów: Smakowite śniadania, Na przerwę w szkole, Wszystkiego najlepszego!, Podwieczorki z kumplami, Świąteczne przepisy, Słodkości dla grzecznych dzieci, Niedzielne ciasta. W każdym z tych rozdziałów znajdziemy po kilka pysznych słodkich przepisów.

Mamy tutaj na przykład pancakes, croissanty, róże pustyni, palmiery, tort urodzinowy czekoladowy, poziomkowe łódeczki, tartę z białym serem, szybkie losy malinowe, naleśniki, gorącą czekoladę dla łakomczuchów, roladę bożonarodzeniową wiśniowo-waniliową, trufle w muszelkach, chlebek korzenny, lody czekoladowe, biszkopt, tartę z jabłkami, babanowe babeczki i jeszcze masę innych pysznych przepisów! Najchętniej wymieniłabym Wam je wszystkie najlepiej od razu z listą składników i sposobem przygotowania, abyście mogli spróbować tego wszystkiego osobiście ;)

Mi aż ślinka cieknie jak przeglądam tę książkę. Naprawdę mam ochotę polecieć do kuchni i robić wszystko po kolei! Moja waga by chyba tego nie wytrzymała ;) Ale przyznajcie sami brzmi pysznie, prawda? A jak wygląda na tych wszystkich zdjęciach! Rozpusta, prawdziwa słodka rozpusta! Mam wrażenie, że tyje od samego patrzenia :P 

Jednak oprócz świetnych przepisów mamy tutaj także Mikołajkowe akcenty. Przed każdym kolejnym przepisem zamieszczona jest jakaś ilustracja z książki o Mikołajku oraz krótki fragment opisujący sytuacje gdzie dane danie było wspominane. Tak jak pisałam przedtem, pomysły na te wszystkie dania zostały zaczerpnięte właśnie z tekstu książek więc wszystkim co widzimy w tej książce zajadał się Mikołajek, jego kumple i rodzinka ;)

Do każdego przepisu jest także krótki opis od autora. Na całej następnej stronie znajduje się ilustracja pięknie prezentująca danie, a na kolejnej podana jest lista składników, ramka z informacją ile porcji wykonamy, a także czas przygotowania, czas pieczenia i czas oczekiwania. No i oczywiście sposób przygotowania wypisany w punktach dzięki czemu wszystko jest bardzo czytelne i łatwe do zrozumienia.

Moim zdaniem pomysł na taką książkę jest naprawdę świetny. Nie tylko dla fanów Mikołajka, ale także dla fanów słodkości. Książka ta skierowana jest zarówno do dzieciaków jak i do rodziców. Zachęca do wspólnej zabawy w kuchni, do tego, aby dziecko angażowało się w pomoc, albo może raczej w gotowanie. Tutaj od pomocy powinniśmy być my - rodzice. Wszystko jest naprawdę przejrzyste, dokładnie oznaczone, opisane i pokazane. Zdjęcia są cudne, aż ślinka cieknie od samego patrzenia na nie ;) Większość przepisów jest naprawdę łatwa do wykonania więc z całą pewnością poradzą sobie z nimi zarówno rodzice jak i dzieciaki. Myślę, że nawet ja dam rade, a mistrzynią w pieczeniu i gotowaniu to mnie raczej nazwać nie można ;) Polecam jak najbardziej!


20 lutego 2017

Co warto wiedzieć o zwierzętach


WIESŁAW BŁACH

wydawnictwo: Greg
ilość stron: 64
format: 17,5x25 cm
rok wydania: 2017
dostępna: TUTAJ

Książek edukacyjnych mamy w domu zatrzęsienie, ale i tak wciąż dochodzą nowe. Jedne z nich bardziej pasują mojej Ali, inne zdecydowanie są skierowane dla młodszych maluchów, więc prędko przejmuje je Natalka. I choć w wielu przypadkach wcale nie wyglądają one na "edukacyjne" możemy się z nich dowiedzieć bardzo dużo rzeczy. I dobrze. Nadmiar wiedzy jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodził, więc jest ok. A ponieważ wszystkie te książki są kolorowe, wesołe i ciekawe - ja sama nie potrafię się z nimi rozstać. Nic więc dziwnego, żę moje dziewczyny mają to samo i kolekcjonują je dalej. Wkrótce zabraknie nam miejsca na inne lektury ;)

Dziś zatem pouczymy się o zwierzętach. Jakiś czas temu na stronie wydawnictwa Greg dostrzegłam serię Kolorowa klasyka, która natychmiast wpadła mi w oko. A wśród licznych baśni, opowiadań i wierszyków należących do tego cyklu dostrzegłam trzy bardzo fajne i ciekawe lektury. Tytuł każdej z nich rozpoczyna się od słów: Co warto wiedzieć... , ale każda omawia zupełnie inne zagadnienie. Dziś zaprezentuję Wam je wszystkie, ale póki co skupię się na pierwszej z nich, czyli na części o zwierzętach. Jak wiecie moje dziewczyny są wielkimi miłośnikami wszystkich żyjątek naszego globu, więc ta książka była pierwszą, którą natychmiast musiałyśmy przeczytać!

Zacznę może od tego, że lektura ta jest bardzo fajnie wykonana. I nie myślę teraz o jej wydaniu lecz sposobie zaprezentowania wszystkich informacji. A więc tak, wszystkie zwierzaczki w tej książce są pogrupowane według kontynentów, na których dany zwierzak najczęściej (bądź wyłącznie) występuje. Oczywiście ta publikacja jest stanowczo za mała, by pomieścić je tu wszystkie, ale autor na jej kartach zamieścił te najczęściej spotykane i najciekawsze gatunki, które z pewnością zainteresują nasze dzieciaczki. A w jaki sposób je nam tu pokazał? Bardzo prościutko. Jest tu bowiem zdjęcia każdego z nich, wesoły rysunek, oraz wierszyk omawiający najważniejsze informacje na jego temat. A pod każdą rymowanką są trzy kropeczki. Niekiedy są one całe zamalowane, innym razem tylko niektóre z nich. Kropeczki te to skala groźności danego stworzenia dla człowieka. Jeśli wszystkie trzy kropeczki są zamalowane na biało - lepiej takiego zwierzaka mijać z daleka. Jeśli natomiast tylko jedno - możemy nie obawiać się takiego spotkania.

Skoro już wiemy czego spodziewać się w treści tej książeczki zobaczmy zatem jakie stworzenia w niej spotkamy. I tak w europie pan Wiesław Błach zaprezentował nam Bociana, Dzika, Jelenia, Jeża, Kozicę, Lisa, Łabędzie, Łosia, Mewę, Niedźwiedzia brunatnego, Nietoperza, Orła, Słowika, Wiewiórkę, Sowę, Wilka, Wróbla, Zająca, Żabę,  Żmiję, Żółwia i Żubra. W Afryce spotkamy Antylopę, Fenka, Geparda, Goryla, Hienę Hipopotama, krokodyla, lwa, nosorożca, papużki nierozłączki, sępa białogłowego, Skorpiona, Słonia afrykańskiego, Strusia, Szympansa, Wielbłąda jednogarbnego, Zebrę i Żyrafę. W Azji autor wymienił nam takie zwierzęta jak: Bawół indyjski, Chomik, Gwarek, Irbis, Jak, Koń arabski, Koń przewalskiego, Lori, Makak, Orangutan, Panda, Pantera, Pyton, Ryś, Słoń indysjki, Tapir, Tygrys i Wielbłąd dwugarbny. 

Czas na Amerykę Północną. W niej na pewno będziemy mieli okazję zobaczyć Bazyliszka, Berniklę kanadyjską, Bizona, Flaminga, Grzechotnika, Jaguara, Kardynała, Karibu, Kojota, Kondora, Kunę, Kwezala, Mustanga, Niedźwiedzia grizzly, Niedźwiedzia polarnego, Pumę, Skunksa i Szopa pracza. W Ameryce Południowej żyje natomiast Anakonda, Ara, Boa dusiciel, Delfin, Irbis, Kajman, Kapibara, Koszatniczka, Lama, Mrówkojad, Nandu, Opos, Pancernik, Pelikan, Szynszyla, Tukan, Żarłacz biały i Żółw słoniowy. Australia to Agama, Diabeł tasmański, Dingo, Drop, Dziobak, Emu, Hatteria, Kakadu, Kangur, Kazuar, Koala, Kolczatka, Lirogon, Lotopałanka, Łabędź czarny, Papużka falista, Rzekotka, Uchatka, Waran z Komodo, Wombat, Pingwin cesarski i Rybitwa. W Antarktydzie autor umieścił jedynie Słonia morskiego i Wieloryba. 

Jak widzicie, choć książeczka ta wygląda bardzo niepozornie - zawiera w sobie bardzo dużo treści. Co prawda, wierszyki na temat każdego z tych zwierząt są naprawdę bardzo króciutkie, ale nie zapominajmy o tym, że to lektura skierowana raczej do maluchów, Zatem, gdyby były one dłuższe mogłyby znudzić małego czytelnika. A tak - wszystko jest jak być powinno. Najważniejsze jest to, że nasz maluch oglądając tę lekturę pozna cała masą przeróżnych zwierzaków. może jeśli zwrócimy mu na to uwagę zapamięta, gdzie każde z nich możemy spotkać? Fajna jest ta ciekawostka dotycząca groźności danego stworzenia dla człowieka. No i przede wszystkim pozna je ciut lepiej dzięki garści wiedzy na ich temat i ślicznym zdjęciom. 

Ta książeczka bardzo mi się podoba. Jest bardzo kolorowa, wesoła i ciekawa. Natalka od razu ją przechwyciła i oglądała tak długo, że zdążyłam już zapomnieć, że mam w domu dziecko. Na tych 64 kolorowych stronach są gady, płazy, ssaki i ptaki. Są stworzenia dobrze nam znane i te bardziej nietypowe. Jest ich całe mnóstwo, dzięki czemu książeczka ta bardzo długo nie znudzi się naszemu dziecku. No i przede wszystkim jest śliczna. Malutka, poręczna, kolorowa i bardzo wesoła. Ja jestem zadowolona. Cieszę się, że kolejna fajna lektura zawitała do naszego domu, że została tak ciepło przyjęta i znalazła swoje miejsce na półce mojego brzdąca. Choć póki co nie zagrzewa na niej zbyt wiele czasu ;) Tak więc - polecam. Myślę, żę Wam się spodoba :)

19 lutego 2017

Przygody dzieci z ulicy Awanturników


ASTRID LINDGREN

wydawnictwo: Nasza Księgarnia
ilość stron: 160
format: 16,5x21,5 cm
rok wydania: 2017
dostępna: TUTAJ

Uwielbiam książki Astrid Lindgren. Ta pisarka doskonale wiedziała jak zainteresować dziecko swoim opowiadaniem. Wszystkie historie opisywane przez nią są takie prawdziwe, a jednocześnie nie pozbawione humoru i ciekawych sytuacji. Moja starsza córka ma na swoim koncie już naprawdę całkiem pokaźną kolekcję przeczytanych samodzielnie lektur. A i tak gdy Pani w szkole pytała jaka jest ich ulubiona książka - Alicja od razu powiedziała Pippi Pończoszanka, choć czytała ją już dość dawno. Zazwyczaj dzieciaki w takim momencie wymieniają książkę przeczytaną ostatnio, tak by znać tytuł i wszystkie szczegóły z treści. 

Tymczasem moje dziecko sięgnęło pamięcią znacznie wcześniej. Bo Pippi wywarła na mojej córce tak wielkie wrażenie, że do tej pory nie może o niej zapomnieć. Oczywiście to nie jedyna książka Astrid Lingdren, którą czytała Ala. Po drodze były jeszcze przygody Madiki z Czerwcowego Wzgórza i Przygody detektywa Blomkvista. I wszystkie te historie bardzo się mojemu dziecku podobały. Dlatego postanowiłam sięgnąć po kolejną ciekawą przygodę tej autorki. Tym razem jej mali bohaterowie zamieszkują ulicę Awanturników :)

Każde dziecko jest niezwykle pomysłowe. Nie znam smyka, który nigdy niczego by nie zmalował. Zresztą przyznam Wam się szczerze, że takie spokojne dziecko bez skazy byłoby strasznie nudne. Przecież dzieciństwo to właśnie psoty i poznawanie świata na swój własny sposób. Fakt, rodzice nie zawsze są z tego powodu zachwyceni. Sama niekiedy miałam ochotę powyrywać wszystkie włosy z głowy, gdy na przykład starsza córka mając lat kilka tuż po odnawianiu potraktowała jedną ze ścian tłuczkiem do mięsa. Lub młodsza robiąc porządki w swoim pokoju wysmarowała mi wszystkie ubrania wraz z pościelą kremem natłuszczającym. To oczywiście nie jedyne przypadki, które niemalże wywołały u mnie zawał serca. Ale tak to właśnie z dzieciaczkami jest. Podejrzewam, że nam dawno temu także niewiele brakowało ;)

Tak więc książka, o której chce Wam dziś napisać jest właśnie o takich urwisach. Rodzeństwu, które ma milion pomysłów na minutę i stale wymyśla jakieś nowe psoty. A największym nicponiem wśród tych maluchów jest najmniejsza Lotta. To ona postanawia pewnego dnia postać w deszczu w środku gnoju, by nieco urosnąć. Albo pruje robótkę cioci Berg, by samodzielnie uszyć sweterek, z naleśników robi liście, a nawet pewnego dnia postanawia wyprowadzić się z domu. Ta małą urocza dziewczynka nigdy się nie nudzi. Zawsze wymyśli coś nowego. A gdy jeszcze wraz z nią jest jej starsze rodzeństwo! Zabawa nie ma końca. Dzieciaki wymyślają niestworzone rzeczy. Bawią się i psocą ile wlezie. Ale też nikt nie ma do nich o to pretensji. Bo to urocze smyki i nie sposób się na nich złościć. Ich tata nawet martwi się, gdy tylko w domu jest ciut za cicho. Ma wrażenie, że jego kochane dzieciaczki chorują, bo gdy są zdrowe w domu zawsze jest wesoło i głośno. 

Tradycyjnie już nie będę Wam opisywać wszystkich przygód dzieci z ulicy Awanturników. A wierzcie mi, że jest ich nie mało! Tutaj stale się coś dzieje. Cały czas ktoś coś wymyśla i na okrągło jest głośno i wesoło. Dzieciaki mają dar do dokuczania wszystkim dookoła. a dorośli mają wręcz anielską cierpliwość i niezwykłe wyczucie. Podoba mi się szalenie ich podejście do tych maluchów. Tutaj nikt nikomu nie urządza awantur, nikt niczego nie nakazuje ani nic takiego. Tutaj starsi pozwalają młodszym uczyć się na błędach. Nie jest to takie typowe bezstresowe wychowanie, które swego czasu stało się tak popularne w niektórych domach. Gdy maluch coś zbroi ma karę i już. Tutaj po prostu rodzice starają się podchodzić do wszystkiego z rozsądkiem i wyczuciem. A maluchy mają szansę popełniać błędy i z takich lekcji wyciągać stosowne wnioski. 

Ogólnie książka według mnie jest genialna. To kolejna pozycja na naszej półeczce, do której z pewnością z ogromną przyjemnością będziemy wracać. Bardzo lubię takie opowiadania. Ciekawe, wesołe i bardzo mądre. Moja Alicja na pewno będzie zachwycona. Ale jestem pewna, że nie tylko ona. Jak tylko nadarzy się okazja - przeczytam te historie mojej młodszej córce. Natalka coraz chętniej słucha czytanych opowieści tuż przed snem, a jej ulubioną tematyką są właśnie przygody dzieci. Tak więc mam już kolejną rewelacyjną książkę w sam raz dla mojego małego urwisa. Obym tylko tym czytaniem nie podsuwała jej pomysłów do kolejnych szalonych zabaw. Ona i tak już ma niesamowitą wyobraźnię. Ale cóż. Zaryzykuję, bo warto. Uważam, że takie książeczki to świetna sprawa i jestem mega szczęśliwa, że ta pozycja trafiła właśnie do nas. A gdy jeszcze dodam, że książeczka ta poza fantastyczną treścią jest także pięknie wydana - zrozumiecie, że lepiej już trafić nie mogłam. Twarda oprawa, lekko chropowate grube kartki wewnątrz, śliczne kolorowe ilustracje i duża, czytelna czcionka. Czy można chcieć więcej? Ja jestem zachwycona i polecam Wam ją gorąco!!!


18 lutego 2017

Dentysta w paszczy krokodyla


i inne historie z Doliny Bagiennej Trawy

PAWEŁ WAKUŁA

wydawnictwo: Literatura
ilość stron: 160
format: 17x22,5 cm
rok wydania: 2016
dostępna: TUTAJ

Tak mnie zaciekawił tytuł tej książki, że postanowiłam bliżej się z nią zapoznać. Dopiero w domu stwierdziłam, że o przyjaciołach z Doliny Bagiennej Trawy powstało już kilka innych książek. Obawiałam się, że może nie będziemy wiedzieli o co chodzi, że będzie to jakaś kontynuacja, ale na szczęście przygody głównych bohaterów są bardzo różne więc bez problemu można się połapać o co chodzi ;)

Tym razem zawitamy w Dolinie Bagiennej Trawy, gdzie dookoła otoczy nas piękna przyroda i mnóstwo różnych zwierząt. Jest tam leśniczówka Klechda, a w niej mieszka opiekun doliny - Fryderyk Piątek, który często pomaga naszym głównym bohaterom w różnych sprawach. A główną rolę odrywają tutaj szczurek Ogryzek i skrzat Maurycy. Dwaj leśni detektywi, którzy rozwiążą każdy problem. Czasem wychodzi im to lepiej, czasem gorzej, ale bardzo się starają ;)

Nasza trójka bohaterów zna w lesie praktycznie wszystkie zwierzęta. Zwierzaki z tej pięknej doliny mają typowo ludzkie cechy więc leśniczy Piątek także bez problemu się z nimi komunikuje. Wspólnie przeżywają przeróżne przygody, w szczególności Ogryzek i Maurycy. Ta dwójka to najlepsi przyjaciele, którzy wszystko robią razem choć wiecznie sobie dogryzają i się o coś kłócą.

Nie opiszę Wam dokładnie wszystkich historyjek, o których mamy okazję przeczytać w tej książce, bo byłoby ich zbyt wiele. Podzielona jest ona bowiem na 50 krótkich rozdziałów, a każdy z nich powiada o innej przygodzie, także sami rozumiecie ;) Jednak z pewnością doskonale wiecie, że nie byłabym sobą gdybym nie opowiedziała Wam chociaż odrobinę o tym co znajdziemy w tej książce.

Poznamy tutaj bardzo wiele zwierząt, na przykład bohaterskiego bociana o imieniu Gerwazy, który wyrusza w daleką podróż do Afryki, a po powrocie opowiada naszym przyjaciołom o niebezpieczeństwach, które czyhają na niego na czarnym lądzie. Razem z Maurycym i Ogryzkiem przeprowadzimy śledztwo, aby złapać przebiegłą kukułkę na gorącym uczynku. Przeprowadzimy poszukiwania haczyka, który zgubił się wodnikowi Mokrzykowi. Wraz z Ogryzkiem zapatrzymy się w mrowisko i będziemy podziwiać ciężką pracę malutkich mrówek. Dowiemy się też co ze strony lochy Gertrudy spotkało biednego Maurycego, odwiedzimy gąsienicę Józefinę, która zmieniła się w pięknego motyla. Razem ze zwierzaki zagramy mecz piłki nożnej. 

Oj mogłabym Wam tak wymieniać i wymieniać te przygody, jedna lepsza od drugiej. Każda z nich jest naprawdę niedługa, każda bardzo, ale to naprawdę bardzo ciekawa i co najważniejsze pouczająca! W takim ciekawym towarzystwie spędzimy cały rok w Dolinie Bagiennej Trawy. Od wiosny, aż do zimy :) Wszystko o czym czytamy, każda z przygód opowiada o czymś przydatnym. To taka nauka o leśnej przyrodzie zawarta w zabawnych i ciekawych historyjkach. Mali czytelnicy dowiedzą się na przykład dlaczego nie wolno rozpalać w lesie ogniska, gdzie mają swoje gniazda czajki, co rośnie wiosną na wierzbie, kto podrzuca innym ptakom swoje jaja, dlaczego bobry cały czas gryzą drewno, czy istnieje czarna odmiana wiewiórek, jaka jest różnica między żółwiem błotnym, a amerykańskim żółwiem czerwonolicym, dlaczego brudnica nieparka nazywana jest strasznym szkodnikiem, gdzie zakłada gniazdo myszka badylarka, jak niebezpieczne są dla zwierząt śmieci pozostawiane przez ludzi w lesie... 

Książka ta jest bardzo ciekawa, jest zabawna, pomysłowa i naprawdę młody czytelnik czy też słuchacz dowie się z niej bardzo wielu ciekawych rzeczy o życiu zwierząt i roślin zamieszkujących nasze Polskie lasy, łąki, bagna. A skoro już wiecie, że jest ona świetna pod względem treści to muszę Wam jeszcze powiedzieć, że pod względem wyglądu także niczego jej nie brakuje. Sztywna okładka, matowe strony, krótkie rozdziały, które czyta się bardzo szybko, a także wiele kolorowych i śmiesznych ilustracji stworzonych przez samego autora książki - moim zdaniem jest ona godna poznania :) 


17 lutego 2017

Twoje DIY


KASIA OGÓREK

wydawnictwo: Muza
ilość stron: 176
format: 17x22 cm
rok wydania: 2016
dostępna: TUTAJ

Nie jestem zbytnio uzdolniona jeśli chodzi o jakieś prace plastyczne czy też własnoręcznie robione ozdoby. Ale mimo wszystko uwielbiam rękodzieło, uwielbiam diy i z ogromną przyjemnością oglądam i podziwiam innych, którzy tworzą piękne rzeczy często z tego co po prostu mają w domach. Tak zwane "coś z niczego" :) Dlatego też skusiłam się na tę książkę, tym bardziej, że już od dawna podglądam Panią Katarzynę Ogórek na jej stronie internetowej gdzie można znaleźć naprawdę ogrom przeróżnych wspaniałych pomysłów - polecam zajrzeć :)

Zaopatrzyłam się w tę książkę nie tylko, aby popatrzeć na ciekawe, własnoręcznie robione ozdoby, ale też dlatego, aby może wykonać z tego coś samodzielnie? Powiem Wam, że mam kilka z tych pomysłów na oku i mam nadzieję, że prędzej czy później nadejdzie pora, że coś z tego spróbuję stworzyć :)

Pogadałam o sobie więc teraz czas już skupić się na książce, prawda? Wewnątrz znajdziemy 60 pomysłów na przeróżne dekoracje. Podzielone są one na 4 rozdziały - "Dekoruj w swoim stylu!", "Zrób sam prezent!", "Zorganizuj się!", "Świętuj po swojemu!". W każdym z nich zamieszczone jest 15 pomysłów. Ale oczywiście pomysły te nie są wyłącznie pomysłami, są to bowiem instrukcje "krok po kroku" dzięki czemu wykonanie czegokolwiek z tej książki wydaje się najnormalniej w świecie hmmm... Wykonalne ;) 

Jest tutaj na przykład pomysł na tekturowy napis "home", na ramki z talerzyków, na śliczny kwietnik, fasolowy wazon, kolorową doniczkę, betonowe świeczniki, lawendowe mydło, taca z konfetti, pomponikowe kwiatki, kolorowy piasek, marynarską torbę, puszki na zioła, organizer na biurko, serce z korków, świeczki choinki, drewniany wianek, świecznik adwentowy, zajączek z guzików... Ciekawie się zapowiada prawda? A to przecież tylko niewielka część z tego co znajdziecie wewnątrz tej książki.

Ja czuję się naprawdę zainspirowana, jestem pewna, że właśnie o taki efekt chodziło autorce kiedy tworzyła tę książkę. Czy z tych inspiracji wyjdzie coś w moim wykonaniu? Przyznam, że nie wiem, nie mogę nic obiecać, ponieważ ja zawsze mam wiele planów, tylko czasu na zrobienie wszystkiego co bym chciała mam trochę za mało i wiecznie coś odkładam, na potem. Ale moja opieszałość wcale nie oznacza, że mi się nie podoba, wręcz przeciwnie. Mam swoich faworytów wśród pomysłów z tej książki i z całą pewnością będę miała na nie oko ;) 

Wiecie już, że pomysły są świetne, oryginalne, ciekawe więc teraz powiem Wam nieco więcej o ich prezentacji. Muszę przyznać, że wszystko jest naprawdę bardzo przejrzyście pokazane, chyba bardziej przejrzyście i zrozumiale już by się nie dało :) Jest nazwa pracy, z krótkim opisem, duże zdjęcie efektu końcowego, na kolejnej stronie zdjęcie pokazujące materiały potrzebne do użycia, oczywiście wszystko jest też wypisane w formie listy. Następnie sposób wykonania podany w punktach zarówno tekstowy jak i zdjęciowy. Wszystko opisane oraz pokazane jest dokładnie krok po kroku. Nie ma możliwości, abyśmy czegoś nie zrozumieli.

Wygląd tej książki także zasługuje na uwagę. Treść treścią, pomysły pomysłami, ale te kolory! Wszystko jest tutaj bardzo barwne, zdjęcia mienią się wszystkimi kolorami, zdecydowanie przyciągają wzrok. Aż chce się tę książkę oglądać :)

Okładka książki jest miękka co wcale mi nie przeszkadza i w tym przypadku jest zdecydowanie plusem. Dzięki niej książka jest bardziej poręczna, myślę, że łatwiej z niej korzystać. Choć jest klejona to także nie obawiam się wcale o jej wytrzymałość, sądzę, że wiele zniesie ponieważ wydaje się porządnie złączona. O tym, że jest przejrzysta i bardzo kolorowa już wspominałam więc myślę, że opowiedziałam Wam o niej wszystko co było do opowiedzenia. Także teraz Wasza kolej, aby zapoznać się z nią bliżej. Własnoręcznie wykonane przedmioty są świetne więc jak najwięcej takich inspiracji Pani Kasiu! 


Książeczki bezpośrednio na Twojej poczcie :)