11 grudnia 2018

Teraz albo nigdy


K. A. LINDE

wydawnictwo: Burda Książki
ilość stron: 350
format: 14,5x20,5 cm
rok wydania: 2018
dostępna: TUTAJ

Seria książek "Mister Wright" to zdecydowanie moje klimaty. Są to romanse gdzie z jednej strony mamy związki, miłość i namiętność, a z drugiej problemy, przeszkody i rozstania. Jest to już czwarta część z serii o rodzeństwie Wright czyli znanej, wpływowej i bogatej rodzinie, oraz o ich miłosnych wzlotach i upadkach. W poprzednich książkach mieliśmy okazję poznać trzech braci Wright, tym razem główną bohaterką jest ich siostra - Morgan.

Morgan jest twardą i pewną siebie kobietą sukcesu. Całe swoje życie poświęciła dla firmy, która jest imperium jej nieżyjącego ojca. Jej brat właśnie opuścił stanowisko prezesa, teraz to samo stanowisko przejęła właśnie ona. Została wybrana jednogłośnie przez radę zarządu i nikt nie miał wątpliwości, że to właśnie ona jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. Morgan od zawsze żyła pracą, jej życie osobiste praktycznie nie istniało. Jednak przez ostatnie kilkanaście lat, przez cały ten czas odkąd była nastolatką wzdychała do najlepszego przyjaciela swojego starszego brata. Wszyscy nabijali się z jej wyboru i tak naprawdę nikt nigdy nie brał tego na serio. Sam Patrick przez ostatnie dwanaście lat jakby wcale nie zauważał tego, że Morgan coś do niego czuje. Aż w końcu ona postanowiła pójść na całość i zobaczyć co z tego wyjdzie. Pierwsze podejście okazało się kompletną klapą, ponieważ on postanowił był dżentelmenem, jednak później sprawy potoczyły się tak jak Morgan sobie wymarzyła. Jednak zdobycie Patricka to jedno, ale poinformowanie o ich związku jej braci (w tym najlepszego przyjaciela Patricka) to już zupełnie inna sprawa. Dlatego też oboje zgodnie stwierdzają, że na początek jedynym rozwiązaniem jest ukrywanie tego przed jej rodziną, a to wcale nie jest takie łatwe kiedy sam Patrick także traktowany jest jak rodzina... Jednak związek to jeden problem, a problemy w pracy kiedy dopiero co zostało się prezesem ogromnej firmy to już zupełnie inna i niezwykle poważna sprawa.

Czy twarda, pewna siebie i zawzięta Morgan poradzi sobie z takim nawałem problemów? Czy będzie potrafiła pogodzić pracę z życiem osobistym? Czy jej związek przetrwa próbę? Czy ona utrzyma stanowisko prezesa? Tego wszystkiego i jeszcze więcej dowiecie się podczas lektury tej książki :) 

Ja po raz kolejny z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że jestem zadowolona po skończeniu tej książki, że bardzo mi się podobała historia tej dójki, że po raz kolejny mogę napisać same komplementy zarówno o autorce, o jej sposobie pisania, o jej pomysłach jak i o wszystkim co związane z nią i z tą powieścią :) Jest to bardzo przyjemna, niezbyt wymagająca lektura na zimowy wieczór. Specjalnie piszę wieczór w liczbie pojedynczej ponieważ czyta się ją ekspresowo, bardzo wciąga i ciężko się oderwać. Dlatego też polecam serdecznie wszystkim, którzy lubią romanse z pikantną nutką ;) I już jest kolejna część! Nie mogę się doczekać aż ją przeczytam!


4 grudnia 2018

Ostrożnie z miłością


SAMANTHA YOUNG

wydawnictwo: Burda Książki
ilość stron: 400
format: 14,5x20,5 cm
rok wydania: 2018
dostępna: TUTAJ

Muszę się wam przyznać, że niewiele jest autorów, których nowości wypatruję. Jedną z tego nielicznego grona jest Samantha Young. Jak dotąd przeczytałam chyba jej wszystkie wydane w Polsce powieści i na żadnej z nich nigdy się nie zawiodłam. Dlatego kiedy dowiedziałam się o nowej książce nie mogłam się powstrzymać, musiałam ją czym prędzej przeczytać ;) Ojj co to było za czytanie! Nie będę wam za bardzo opowiadać o tym jak próbowałam pracować przy komputerze, ale trzymając w jednej ręce myszkę, a w drugiej książce zupełnie o myszcze zapomniałam ;) Przeczytałam tak 3/4 książki, potem uświadomiłam sobie że jest godzina 4 nad ranem i powinnam się chociaż na chwilę położyć do łóżka ;)

Ava właśnie wracała z Phoenix (swojego rodzinnego miasta) do Bostonu (swojego aktualnego miejsca zamieszkania) jednak los nie był jej kompletnie łaskawy. Nie dość, że wracała z pogrzebu swojej dawnej przyjaciółki, ludzie nie byli dla niej zbyt przychylni, rodzice jak zwykle mieli ją gdzieś, a na dodatek na lotnisku pewien wielki i niezwykle nieuprzejmy Szkot wepchnął się przed nią w kolejkę i sprzątnął jej z przed nosa jedyny bilet na pierwszą klasę. Żeby tego było mało to lot całkowicie odwołano i musiała polecieć innym lotem z przesiadką i noclegiem pomiędzy lotami. Ale najbardziej odbijające w tym wszystkim okazało się to, że arogancki Szkot siedzi obok niej w samolocie, a po noclegu znowu lecą tym samym samolotem ponieważ on także leci do Bostonu. Podczas tej dziwnej podróży oraz przerwy między lotami ta dwójka kilkakrotnie na siebie wpada. Oboje działają sobie na nerwy, szczerze się nie znoszą, ale jest między nimi jakieś ogromne napięcie. W końcu podczas nocy między lotami trafiają do łóżka, a ta przygoda to jest coś czego ani Ava ani Caleb nie będą w stanie zapomnieć. Miała to być jednorazowa przygoda, ale los znowu sprawia, że ta dwójka trafia na siebie. Ava skłamałaby mówiąc, że to nie był najlepszy seks w jej życiu kiedy więc Caleb proponuje jej układ bez zobowiązań ta postanawia się zgodzić. W końcu i tak nie ma nic ciekawszego do roboty. Chociaż na początku naprawdę szczerze nie cierpiała tego niewychowanego typa to jednak z czasem coraz bardziej przekonuje się o tym, że Caleb to naprawdę wspaniały facet. On jednak od początku jasno postawił sprawę więc Ava próbuje korzystać z przyjemności dopóki może, a uczucia zgarnia na dalszy plan...

Pewnie łatwo się domyślić, że coś tutaj jednak pójdzie nie tak. Kiedy w układzie bez zobowiązań pojawia się przyjaźń to nie da się uniknąć także uczuć. A uczucia to coś czego Caleb nie ma zamiaru do siebie dopuszczać. Ta dwójka chociaż tak bardzo od siebie różna to jednak pasuje do siebie idealne. Tylko jak przekonać do tego faceta, który przez swoją przeszłość nie ma zamiaru angażować się uczuciowo już nigdy w życiu?

Samantha Young ma jakiś sekretny sposób na to, aby wciągnąć czytelniczkę w swoją opowieść do tego stopnia, że owa czytelniczka zatraca się w niej zupełnie. Nie potrafię powiedzieć co to dokładnie jest. Bo w ciekawy sposób pisać potrafi wiele ludzi, rozśmieszyć oraz wzruszyć czytelnika także. Pomysłowości także wielu innym autorom nie brakuje. Ale mam wrażenie, że podczas czytania jej książek jest jakoś inaczej niż podczas czytania innych. Idzie mi o wiele szybciej, raz dwa i zanim się obejrzę już kończę, co wcale nie jest takie fajne ponieważ ja chciałabym czytać jeszcze i jeszcze ;) Tak też było w tym przypadku, usiadłam na chwilkę z książką, a zanim się obejrzałam była już 4 nad ranem i musiałam iść się przespać chociaż chwilę chociaż tak naprawdę miałam wielką ochotę czytać dalej ;) Myślę, że to jest dobra rekomendacja z mojej strony ponieważ ja wstaje o 6 razem z synem, bo na 7 chodzi do szkoły ;) Ale moim zdaniem warto było zarwać noc, bo książka ogromnie mi się podobała. Z chęcią przeczytałabym kolejną część o przyjaciółce głównej bohaterki oraz o bracie głównego bohatera, ciekawe czy się doczekam ;)


21 listopada 2018

Brzoskwiniowy świt


COOPER CREEK

DENISE HUNTER

wydawnictwo: Dreams
ilość stron: 384
format: 14x20,5 cm
rok wydania: 2018
dostępna: TUTAJ

Kiedy zobaczyłam na stronie wydawnictwa Dreams zupełnie nową serię autorstwa Denise Hunter wiedziałam, że musi być moja! Bardzo lubię książki tej autorki, przeczytałam wszystkie części z jej dotychczasowych serii (przynajmniej tych wydanych w języku polskim) i jak dotąd na żadnej z nich się nie zawiodłam :) Dlatego też z ogromną przyjemnością chwytam po nową serię, teraz po przeczytaniu tej książki utwierdziłam się w przekonaniu, że to była dobra decyzja :)

Zoe była buntowniczką, chociaż jej tata pragnął dla niej kariery prawniczej ona postanowiła, że jej życie będzie wyglądać zupełnie inaczej. Zakochała się (z wzajemnością) w przyjacielu swojego brata, chłopaku pochodzącym z biednej rodziny, którego jej ojciec w życiu by nie zaakceptował. Przez kilka miesięcy ukrywali swój związek, a kiedy tajemnica wyszła na jaw rozpętała się afera. Koniec końców związek ten nie przetrwał presji, a Zoe ze złamanym sercem uciekła w trasę koncertową ze swoim zespołem. Nie pojawiła się w swoim miasteczku przez długie 5 lat i pewnie nadal by nie wróciła gdyby nie śmierć jej ukochanej babci. Przyjechała więc na pogrzeb wraz ze swoim chłopakiem i córeczką. Zaraz po pogrzebie miała wracać do wielkiego świata, jednak babcia miała dla niej zupełnie inne plany. Okazało się, że dziewczyna otrzymała w spadku ogromny sad brzoskwiniowy. To dało jej do myślenia. Nie podobało jej się życie na walizkach, jeżdżenie od miasta do miasta, z koncertu na koncert, szczególnie że miała małą córkę, której potrzebna jest w życiu stabilizacja. Jednak jej apodyktyczny chłopak nie ma zamiaru zmieniać swojego życia i nie ma też zamiaru pozwolić Zoe odejść z zespołu. Czeka ją więc trudny wybór, czy wrócić z Kyle'em do "wielkiego świata" czy też zostać w tej malutkiej mieścinie i zająć się dziedzictwem jej ukochanej babci? Wybór jest naprawdę trudny ponieważ tutaj czekają ją nie tylko ogromne obowiązki związane z prowadzeniem wielkiej firmy, ale także jej były chłopak, jej pierwszą miłość i jej wielka tajemnica, która prędzej czy później będzie musiała ujrzeć światło dzienne... 

Cała akcja odbywa się w niewielkim, sympatycznym miasteczku gdzie wielką rolę odgrywa rodzinny interes jakim jest sad brzoskwiniowy. Młoda dziewczyna, która nigdy się tym nie zajmowała zostaje rzucona na głęboką wodę w sam środek ogromnej firmy, która na dodatek ma pewne finansowe problemy i nieciekawe rokowania. Dziewczyna ta ma dziecko, o które musi zadbać, ma ojca, który nigdy nie akceptował i nadal nie akceptuje jej wyborów, ma także spory problem ze swoją dawną miłością. Zoe ma naprawdę dużo do przemyślenia, a także do wyjaśnienia i jeszcze więcej do wymyślenia jak to wszystko ogarnąć. Ale nadal gdzieś w tle majaczy problem jakim jest chłopak, z którym właśnie się rozstała. Okazuje się bowiem, że stanowi on dla niej i jej córki pewne niebezpieczeństwo... Ale o tym nie będę Wam już opowiadała, koniecznie przeczytajcie sami :)

Taaak, sam opis książki zapowiadał się bardzo ciekawie więc ja chwytałam za nią z niespodziewanie dużym zainteresowaniem oraz pewnymi oczekiwaniami. I wiecie co? Zostały one spełnione i po lekturze tej książki czuję, że to jest to, że jest taka jaka być powinna, że takiej właśnie oczekiwałam ;) Z ogromną przyjemnością przeczytam także kolejne części, których swoją drogą nie mogę się już doczekać! Ja od zawsze bardzo lubię książki Denise Hunter i zawsze bardzo ich wyczekuje. Jestem ogromną fanką romansów wszelakich. I chociaż w powieściach tej autorki zawsze sporą rolę odrywa wiara, nie ma tutaj jakiś wielkich romansów, intymnych momentów, ani barwnych opisów miłosnych, a wszystko opisane jest tak spokojnie, z umiarem to jednak jednocześnie jest to bardzo ciekawe. Ja właśnie tak to odczuwam i ogromnie polecam zarówno tą jak i inne książki tej autorki!


5 listopada 2018

Piosenki o miłości oraz inne kłamstwa


JESSICA PENNINGTON

wydawnictwo: Jaguar
ilość stron: 320
format: 13,5x20 cm
rok wydania: 2018
dostępna: TUTAJ

Przeglądając stronę wydawnictwa Jaguar rzuciła mi się w oczy książka o dosyć interesującym tytule. Uwielbiam muzykę i uwielbiam książki o miłości, pomyślałam sobie, że takie połączenie to może być coś ciekawego. Przeczytałam więc opis i stwierdziłam, że ta książka może mi się spodobać ;) I wiecie co? Chociaż to taka typowa młodzieżówka to jak najbardziej mi się spodobała. Co prawda odrobinę (ale tak naprawdę odrobinę) irytowało mnie zachowanie głównych bohaterów, ale nie wpłynęło to w negatywny sposób na mój odbiór tej książki :)

Cam ma 18 lat, niedawno w pożarze zginęli jego rodzice. Przeprowadził się więc do małego miasteczka w Michigan, aby być blisko swojej babci, która mieszka w domu opieki. Cam zmienił szkołę, zmienił otoczenie i ma zamiar zupełnie zmienić swoje życie. Tutaj nikt go nie zna, nikt nie wie co mu się przytrafiło, nikt nie wie skąd pochodzi, co przeżywa i co czuje. Cam ma zamiar być zupełnym outsiderem, lecz jego plany zmieniają się w chwili gdy podczas odwiedzin u babci słyszy głos dziewczyny. Nie wie kim ona jest, ani jak wygląda, ale nie może przestać o niej myśleć. Podsłuchuje więc to o czym opowiada ona swojej babci, okazuje się, że zespół z którym Virginia jest blisko szuka wokalisty. To jest szansa Cama, aby ją poznać. Szybko się zaprzyjaźniają, a przyjaźń z czasem przeradza się w coś większego, poważniejszego... Jednak przeszłość Cama stoi im na przeszkodzie. Chłopak znika bez śladu... Po dwóch latach od rozstania niespodziewanie znowu się spotykają. Ich dawna kapela postanowiła wziąć wspólnie udział w programie telewizyjnym, który ma na celu odbycie trasy koncertowej z kilkoma innymi zespołami. Wygra tylko jeden. Virginia zostaje zaproszona, aby być menadżerką ich zespołu jednak dziewczyna nie ma pojęcia, że przez najbliższe tygodnie będzie musiała żyć w jednym autokarze że swoim byłym chłopakiem...

Ta trasa koncertowa to nie tylko szansa dla zespołu na zdobycie niesamowitej popularności, to także szansa dla Cama na odkupienie swoich win, wyjaśnienie Vee dlaczego postąpił tak, a nie inaczej i sprawienie, aby ona znowu poczuła do niego to co kiedyś...

Moim zdaniem powieść ta jest ciekawa. Pomysł na fabułę także jest godny pochwały. Trasa koncertowa, życie w autokarze, sprawy promocyjne, rzesze fanów, próby, pisanie piosenek - fajnie się o tym wszystkim czytało. Do tego kamery filmując każdy ruch uczestników trasy, zmagania Vee ze swoimi sprzecznymi uczuciami, próby Cama, aby po ludzku z nią porozmawiać. Wszystko to składa się na interesującą historię, którą czyta się lekko, z zainteresowaniem. Nie mogę co prawda powiedzieć, aby ta książka trzymała czytelnika w napięciu, aby człowiek nie mógł się od niej oderwać, bo na mnie tak ona nie zadziałała, ale to nie znaczy, że jest nudna. Jest to taka lekka, opowieść o uczuciu dwójki młodych ludzi, o problemach, marzeniach i ich realizowaniu. Trochę smutna, trochę wesoła, moim zdaniem godna przeczytania :)


30 października 2018

Dobranocki na Gwiazdkę


PRACA ZBIOROWA

wydawnictwo: Nasza Księgarnia
ilość stron: 224
format: 19,5x25,5 cm
rok wydania: 2018
dostępna: TUTAJ

Święta Bożego Narodzenia zbliżają się wielkimi krokami, nie wiem jak Wam, ale mi naprawdę ciężko w to uwierzyć, bo przecież dopiero co były poprzednie święta, wspaniała wiosna, przepiękne lato i za momencik znowu będzie zima? Jakoś za szybko mi ten czas leci, oj za szybko... Dlatego też trochę dziwnie się poczułam czytając już teraz moim dzieciakom do snu "Dobranocki na Gwiazdkę". Z jednej strony dzięki tej książeczce czuję już ten świąteczny klimat, z drugiej jednak strony mam wrażenie, że kilka dni temu moje dzieci biegały jeszcze w krótkich rękawkach na dworze i że na tą książkę jest jeszcze za wcześnie ;)

Ale tak naprawdę wcale nie jest za wcześnie ponieważ już za moment zaczyna się listopad, a od listopada do grudnia to już "rzut beretem" jak to się mówi ;) Nie wiem jak u Was, ale u mnie wczoraj na termometrze rano był 1 stopień, popołudniu skoczyło do 3 stopni, a wieczorem do 4 stopni (chyba idzie ocieplenie) ;) W taką zimnicę, kiedy z szafy wyjmuje się już zimowe kurtki, szaliki i czapki i próbuje namówić się starszaka, żeby rano do szkoły ubrał rękawiczki, wtedy właśnie do poczytania idealnie pasuje taka książka ja ta, którą dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować :) 

"Dobranocki na Gwiazdkę" to zbiór jedenastu opowiadań, niektóre są dłuuugie, inne sporo krótsze, ale wszystkie bez wyjątku poświęcone są świątecznemu, gwiazdkowemu czasowi. Tym razem nie będę się bardzo zagłębiała w treść i nie opowiem Wa każdego z tych opowiadań, bo ta recenzja okazałaby się z pewnością zbyt długa, aby ktokolwiek mógł przez nią przebrnąć ;) Jednak postaram się pokrótce wspomnieć o czym są te opowiadania. 

Przeczytamy tutaj o niegrzecznej dziewczynce, która podarowała Mikołajowi prezent. O samotnej myszce Florentynce, która miło spędziła święta. O karpiu Cyprianie, który jest pomocnikiem Aniołka. O dziewczynce, która wybrała się do lasu na poszukiwanie zaginionej lalki i odnalazła stado wilków. O Mikołaju, który został porwany przez zbójników ponieważ robił najpyszniejsze naleśniki na świecie.

O nieudanych świętach i skarpetkowej choince. O pasterzach, którym anioł oznajmił wspaniałą nowinę. O niespodziewanym gościu, który zjawił się podczas wigilijnej kolacji. O dochodzeniu Świętego Mikołaja w sprawie braku listów od dzieci. O nieudanej próbie odzwierciedlenia dawnych świąt. O samotnej staruszce, która przez całe życie marzyła tylko o tym, aby z kimś spędzić święta.

Niektóre z tych historii są takie życiowe, inne mają w sobie dużo fantazji, bajki, są mniej realne, jednak wszystkie te opowiadania bez wyjątku mają w sobie taką świąteczną iskierkę, kropelkę magii, która sprawia, że człowiek chciałby, aby święta były już teraz :) Naprawdę podczas czytania tej książki czuć magię świąt :) Jest to książka przepełniona świętami, opowiadająca o tych mniej lub bardziej udanych kolacjach wigilijnych, o marzeniach, o rodzinach, dzieciach, rodzicach, o Mikołaju, elfach, reniferach, saniach, Aniołkach, karpiach, o śniegu, o pierwszej gwiazdce i wszystkim innym co ze świętami związane.

Książka ta jest duża i gruba. Ma sztywną okładkę i 224 strony, a na tych stronach tylko 11 opowiadań więc można się domyślić, że większość tych opowiadań jest długa, dlatego też nam jedno takie opowiadanie czytane przed snem wystarczyło :) Jednak oprócz sporej ilości tekstu mamy tutaj także masę pięknych, kolorowych, bardzo klimatycznych ilustracji, które moim zdaniem pasują do tej książki idealnie! Jest ona zatem nie tylko bardzo ciekawa, ale także i pięknie się prezentuje :) A może taką właśnie książkę ktoś zechce wręczyć dzieciaczkom na Mikołajki? Moim zdaniem to byłby trafiony prezent :) Polecam!



19 października 2018

Feel Again


MONA KASTEN

wydawnictwo: Jaguar
ilość stron: 344
format: 14,5x21,5 cm
rok wydania: 2018
dostępna: TUTAJ

Kojarzycie serię książek Mony Kasten? Jakiś czas temu pisałam już dla Was recenzje "Begin again" oraz "Trust again" dzisiaj pora więc na część trzecią czyli "Feel again". Bardzo spodobały mi się dwie poprzednie części i powiem Wam, że ta książka, którą mam okazję Wam dzisiaj zaprezentować, kusiła mnie już od jakiegoś czasu. Niestety ogrom pracy zmusił mnie do małego przystopowania z czytaniem. Co prawda nadal mam nawał pracy i cierpię na wieczny brak czasu, ale stęskniłam się już za czytaniem i nie mogłam dłużej odkładać tej powieści na później ;)

Pamiętacie Kadena i Allie z pierwszej części? A Dawn i Spencera z drugiej części? Są to główni bohaterowie poprzednich książek z tej serii, ale wszyscy są znajomymi więc przewijają się w każdej z nich. Dzisiejsza powieść opowiada o Sawyer (współlokatorce Dawn z akademika) oraz o Isaac'u (przyjacielu Dawn). Można by pomyśleć, że dwójka głównych bohaterów nigdy w życiu nie będzie miała ze sobą nic wspólnego. Ona pewna siebie, nie licząca się ze zdaniem innych, cała w tatuażach, ubierająca i malująca się wyzywająco, on niemożliwie nieśmiały, chodzący w "dziadkowych" ubraniach, noszący muchy i okulary w grubych oprawkach. Aż ciężko wyobrazić sobie dwójkę bardziej różnych od siebie ludzi. A jednak coś ich połączyło...

Sawyer zajmuje się fotografią, musi wymyślić temat pracy dyplomowej jednak nic jej nie pasuje, nic nie wydaje się dosyć dobre. Kiedy za sprawą Dawn dołącza do paczki jej znajomych okazuje się, że są w niej same pary i tylko ona oraz Isaac są singlami. Podczas jednej z imprez chcąc nie chcąc zaczyna z nim rozmawiać, w końcu nie ma wyjścia kiedy wszyscy inni się ze sobą obściskują. Okazuje się że Isaac jest obiektem żartów i drwin kilku wrednych lasek, które wyśmiewają się z niego, że jest prawiczkiem i nigdy z nikim się nie umówi więc Sawyer postanawia mu trochę pomóc - całuje go na ich oczach. Późnej w jej głowie rodzi się szalony pomysł. On potrzebuje pomocy w zmianie swojego wizerunku i nabraniu pewności siebie, ona potrzebuje zdjęć do pracy dyplomowej. Zawierają więc układ. Ona pomoże mu w przemianie i nauczy go jak poderwać dziewczynę, w zamian za to będzie mogła to wszystko udokumentować na zdjęciach. Jednak powoli wszystko nabiera tempa, sprawy rozwijają się nieco inaczej niż dziewczyna sobie założyła... Isaac miał być tylko projektem, a stał się zdecydowanie kimś ważniejszym...

Powiem Wam, że właśnie takie książki lubię najbardziej, coś się cały czas dzieje, nie jest to tylko słodka historia miłosna, ale zdecydowanie coś bardziej rozwiniętego. Są różne wątki, fajni bohaterowie i ich dziwne podchody i niezdecydowanie. Ich problemy życiowe, ciężka przeszłość, zawiłości rodzinne... Bardzo lubię powieści Mony Kasten i po raz kolejny się nie zawiodłam. Całą ta seria jest bardzo ciekawa i naprawdę polubiłam wszystkich jej bohaterów i trochę mi smutno, że to już ostatnia część trylogii... Z niecierpliwością będę czekała na jakieś nowości ;) Dlatego jeśli zastanawiacie się nad tą serią to chwytajcie po nią śmiało, moim zdaniem jest warta tego, aby spędzić przy niej trochę czasu. 


15 października 2018

Chłopak, który wiedział o mnie wszystko


KIRSTY MOSELEY

wydawnictwo: Harper Collins
ilość stron: 512
format: 14,5x21,5 cm
rok wydania: 2018
dostępna: TUTAJ

Przyznam, że w tym momencie nie do końca wiem co powiedzieć. Książka, którą dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować okazała się... Hmm no właśnie, jaka? Z jednej strony ciekawa, z drugiej jednak trochę dziwna. Niby wciągająca, a jednak momentami irytująca. Chciałabym Wam ją polecić, bo spędziłam przy niej kilka miłych chwil, ale myślę też o tym, że tak jak ta historia to już dawno nic mnie tak nie denerwowało. To co tutaj się działo, to aż pod fantasy podchodzi ;) Ale zanim dalej rozwinę te moje myśli, odrobinę Wam o niej i opowiem.

Riley to siedemnastolatka, która właśnie przenosi się z prywatnej szkoły do zwykłego liceum. Jedyną osobą, którą tam zna jest Clay. Clay to jej sąsiad i jednocześnie najlepszy przyjaciel od zawsze. Ta dwójka jest wręcz nierozłączna. Traktują siebie niezwykle czułe, dużo się przytulają, dają sobie całusy, dla zabawy robią malinki, trzymają się za ręce.. To dla nich zupełnie normalne dlatego Riley nie może nadziwić się czemu wszystkich wokół tak to dziwi i czemu wszyscy wokół nie mogą uwierzyć, że oni wcale nie są parą... Jednak po długim rozstaniu spowodowanym wakacyjnym wyjazdem Riley, po jej powrocie coś się między nimi zmieniło. Dalej są sobie niezwykle bliscy, ale teraz dziewczyna zaczyna odczuwać to wszystko nieco inaczej. Clay ją pociąga, ale przecież to niemożliwe. To tylko kumpel, nie może tego zepsuć przez rodzące się w niej uczucia... Próbuje je więc zagłuszyć spotykając się z kimś innym. Jednak dosyć szybko wychodzi na jaw, że Clay jest zakochany w Riley od wielu lat, teraz kiedy on wyznał jej prawdę ona także postanowiła być z nim szczera. W końcu jest tak jak powinno być. Wszyscy od zawsze twierdzili, że ta dwójka jest sobie pisana, a ich rodzice byli pewni, że ta przyjaźń zakończy się kiedyś ślubem... Nawet nie wyobrażał sobie jak szybko... Jednak jak na porządny romans przystało nie mogłoby się obejść bez problemów. Black, chłopak z którym przez moment spotykała się Riley wcale nie ma zamiaru tak łatwo sobie jej odpuścić. Wszystko zaczyna się stawać coraz bardziej niebezpieczne...

Zapowiada się dosyć ciekawie prawda? No właśnie ja także tak sądzę i sama historia taka właśnie jest. Pomysł moim zdaniem fajny, ale po zagłębieniu stwierdzam, że tak okropnie przesłodzonej powieści nie jestem w stanie przyjąć z takim zupełnym uśmiechem na ustach. Po prostu to co się tutaj wyprawia, to w jaki sposób jest to napisane jest tak przesłodzone, tak wyidealizowane, że aż mdli człowieka. I mówię to ja, która uwielbia takie historie gdzie ona jest piękna i on jest piękny, gdzie miłość aż im się uszami wylewa. Dawka miłości i piękności w tej książce przebija wszystkie jakie dotychczas czytałam ;) Ale to jeszcze nie wszystko. Bo to, że to najprzystojniejszy chłopak na ziemi, szkolna gwiazda futbolu, idealny pod każdym względem i zakochany na zabój od wielu lat w swojej przyjaciółce to jeszcze nic. To, że ona jest taka niewinna, taka niczego nieświadoma, skromniutka, milutka i oczywiście najpiękniejsza na ziemi to także nic. Ale to, że jej rodzice pozwalają mu zostawać na noc i spać z nią w łóżku, to że ta dwójka tydzień po zostaniu parą bierze ślub w Vegas, to że zaczynają ze sobą mieszkać od razu potem, to że ona jest obiektem prześladowcy i to co wydarzy się w efekcie tych prześladowań to już jest naprawdę, ale to naprawdę "mocne", że tak powiem. Autorkę naprawdę poniosła tym razem fantazja. 

Mamy tutaj ponad 500 stron gdzie wszystko jest tak bardzo piękne i idealne (poza momentami gdzie wpleciony został wątek kryminalny). I powiem Wam, że naprawdę ciężko jest mi jednoznacznie stwierdzić co tak naprawdę myślę o tej książce. Bo tak jak napisałam na początku, z jednej strony mi się ona podobała, z drugiej jednak strony jest ona  zdecydowanie zbyt przesłodzona i momentami irytująca. Ale to czy ją przeczytacie pozostawiam już do wyboru Wam, myślę że można przy niej spędzić kilka miłych chwil, a na dodatek po tej lekturze dawkę słodkości mamy zapewnioną już z zapasem na całą jesień ;)


Książeczki bezpośrednio na Twojej poczcie :)