25 marca 2017

Atlas przygód zwierząt


EMILY HAWKINS, RACHEL WILLIAMS

wydawnictwo: Nasza Księgarnia
ilość stron: 88
format: 27x37 cm
rok wydania: 2017
dostępna: TUTAJ

Uwielbiam książki oraz programy o przyrodzie, ale nie tylko ja bowiem cała nasza rodzina interesuje się taką tematyką. U nas w domu bardzo często oglądane są programy typu National Geographic co naprawdę bardzo mnie cieszy. Widzę, że dzięki temu mój starszak wiele się dowiaduje, a część z tych informacji z pewnością przyda mu się na przykład w szkole. Widać, że go to ciekawi, dużo o tym rozmawiamy, zadaje różne pytania, a jeśli czegoś nie wiemy ratujemy się internetem czy też książkami :) Dlatego też gdy tylko w nowościach wydawnictwa Nasza Księgarnia zobaczyłam ten atlas od razu zakochałam się w nim po uszy! Dzisiaj więc z przyjemnością Wam o nim opowiem, bo naprawdę jest co opowiadać!

Atlas przygód zwierząt to zbiór informacji i ciekawostek na temat trzydziestu jeden zwierząt z całego świata. Książka ta podzielona jest na siedem kontynentów, a na każdym z nich znajdziemy scenki z życia wraz z opisem kilku zwierząt, każdego po kolei, każdego na osobnych stronach. Nie ma ich aż tak wiele więc pozwolę sobie wymienić Wam je wszystkie. Nie wiem jak Wy, ale ja szukając informacji na temat różnych książek bardzo lubię kiedy podane są takie konkrety. Dzięki temu wiem co dokładnie znajdę wewnątrz danej książki i nie biorę kota w worku ;)

Także nie przedłużając czas abyście poznali bohaterów tego atlasu oraz niektóre z ich niezwykłych i niebezpiecznych przygód. Na początek Afryka. W Kenii spędzimy czas z antylopami gnu, w Zambii z rudawkami, w Botswanie z hipopotamami, w Afryce Południowej z sardynkami, w Afryce Zachodniej z żółwikami zielonymi. Następnie odwiedzimy Europę i dowiemy się co nieco na temat niedźwiedzi polarnych z Grenlandii, maskonurów z Islandii, pszczół miodnych z Wysp Brytyjskich, płomykówek z Francji. 

Dalej wyruszymy do Azji i na bliski wschód, a tam poznamy lepiej tygrysa syberyjskiego z Rosji, pawie z Indii, słonie ze Sri Lanki, pandy wielkie z Chin, orangutany z Borneo. Kolejna podróż i już jesteśmy w Autralazji i Oceanii. Poznamy tutaj takie zwierzaki jak ptaki rajskie z Nowej Gwinei, altanniki z Nowej Gwinei i Australii, dziobaki z Australii, kangury rude także z Australii. Kolejny przystanek to Ameryka Północna, a na niej zamieszkują takie zwierzęta jak nerki (łososie) na Alasce, narwale w Kanadzie, Karibu w Kanadzie, niedźwiedzie czarne w Stanach Zjednoczonych.

Dalej mamy Amerykę Środkową oraz Południową. Tutaj poczytamy o kolibrach z Kostaryki, legwanach z Wysp Galapagos, mrówkach grzybiarkach z Boliwii, anakondzie zielonej z Brazylii, humbakach z Chile, lwach morskich z Argentyny. Ostatnim kontynentem jest oczywiście Antarktyda, a na niej spotkamy się z takimi zwierzakami jak rybitwy popielate na Morzu Weddella, pingwiny cesarskie na lodowcu szelfowym Shackletona, foki Weddella na morzu Rossa. 

I już, tyle jeśli chodzi o wymienianie głównych bohaterów tej książki. Większość z nich jest z pewnością każdemu doskonale znana, a jednak sądzę, że niektóre informacje, które tutaj o nich przeczytacie mogą Was zaskoczyć. Ja na przykład nie wiedziałam wielu z tych rzeczy chociaż oglądałam już setki przeróżnych programów na temat wielu z tych zwierząt. Bo czy wiedzieliście na przykład że słomkowożółta rudawka jest jednym z największych nietoperzy w Afryce? Rozpiętość jej skrzydeł może wynosić ponad półtora metra. Albo, że róg narwala to tak naprawdę ząb wyrastający z górnej szczęki i przebijający się przez górną wargę. Może on mieć aż 3 metry długości. Albo na przykład to, że samice dziobaka karmią młode mlekiem jednak nie pochodzi ono z piersi lecz jest wydzielane przez skórę... 

To co opisałam powyżej, a także wiele innych ciekawostek to dla mnie zupełne nowości. Dlatego też czytam tę książę z ogromnym zainteresowaniem. Możecie sobie tylko wyobrazić, że skoro ja jestem nią tak zaciekawiona to co dopiero musi czuć mój syn, który taką tematykę także ogromnie uwielbia! 

Najszczerszą i najprawdziwszą prawdą jest to, że jesteśmy tą książką zachwyceni z wielu względów. Na przykład dlatego, że mimo takiego ogromu informacji nie ma ona zbyt wiele tekstu co jest ogromnym plusem. Czytanie ciurkiem masy tekstu opisującego naukowe rzeczy nie jest wcale zbyt przyjemne. Tutaj na pewno nie grozi nam nic takiego, wręcz przeciwnie. Wszystko opisane jest krótko, zwięźle, na temat, za pomocą prostego, zrozumiałego języka. Mamy tutaj jeden nieco dłuższy opis, a potem kilka ciekawostek rozrzuconych po ilustracji. Czyta się to szybko i z zaciekawieniem. Nie ma szans na nudę ;)

Kolejnym plusem są wielkie obrazki przedstawiające scenki z życia naszych zwierzęcych bohaterów. Zobaczymy dokładnie to o czym przeczytamy. Na przykład w przypadku antylop gnu. Czytamy o tym, że wraz z zebrami pokonują one po kilka tysięcy kilometrów w poszukiwaniu wody i świeżej trawy. W tym celu masowo przedostają się na drugą stronę rwącej i głębokiej rzeki o nazwie Mara. Wiele z antylop ginie ponieważ czai się na nie mnóstwo niebezpieczeństw. W wodzie czekają na nie ogromne krokodyle nilowe, na brzegu chowają się lwy, na niebie krążą wygłodniałe sępy... I właśnie w taki sam sposób przedstawione jest to na ilustracji. W przypadku innych zwierząt opisanych w tej książce jest oczywiście podobnie.

Napisałam Wam już naprawdę dużo i zdecydowanie czas kończyć chociaż wierzcie mi mogłabym Wam tak pisać i pisać o tej książce bez końca :) Pozostaje mi powiedzieć Wam jeszcze kilka słów o samym wyglądzie tego atlasu i tutaj także jest o czym opowiadać. Na przykład to, że jest on wielki, naprawdę wielki ponieważ ma prawie 40 cm wysokości! 

Ma oczywiście sztywną okładkę, która zdecydowanie przyciąga wzrok, prawda? Kartki wewnątrz są matowe, ale nie ma to raczej zbyt dużego znaczenia. Wszystko jest bardzo kolorowe i ładne. Ilustracje idealnie prezentują nam to o czym czytamy. I chociaż w takich książkach zdecydowanie wolę prawdziwe zdjęcia, to tutaj naprawdę zupełnie nie przeszkadza mi, że zwierzaki i ich otoczenie są rysowane, a nie fotografowane :) 

Jak widzicie ja jestem szczerze oczarowana tą książką i jestem pewna, że teraz wiecie już dlaczego. Myślę, że jeśli Wy teraz podczas czytania tej recenzji jeszcze nie podzielacie mojego zdania na jej temat to na pewno zrobicie to w chwili kiedy osobiście chwycicie ten atlas do rąk. To co? Chcecie się przekonać ;) ? Ogromnie polecam zarówno w imieniu swoim jak i mojego syna. Czytamy wspólnie i wspólnie też się nią zachwycamy. Teraz Wasza kolej ;)


24 marca 2017

Mój przyjaciel koń. Wszystko o jeździe konnej i pielęgnacji koni


Opracowanie zbiorowe

wydawnictwo: Jedność
ilość stron: 96
format: 21x26,5 cm
rok wydania: 2016
dostępna: TUTAJ


O tym, jak moje dziewczynki uwielbiają konie pisałam już tak często, że aż mi wstyd znów się tak powtarzać. Ale z drugiej strony, co ja poradzę, że tak właśnie jest? Alicja i Natalka nie mówią o niczym innym. Bawią się figurkami koników, budują stajnie z pudełek po butach, czytają książki z końmi i rysują te zwierzęta praktycznie cały czas. Czasem aż się boję co to będzie w przyszłości. Czy już powinnam się rozglądać za strojami jeździeckimi? Hm...

Na razie jednak poprzestanę na książkach. Oczywiście o typowo "końskiej tematyce". Mamy ich już w domu całkiem nie złą kolekcję, ale od przybytku głowa nie boli. Tym bardziej, że każda jest zupełnie inna. Mamy już opowiadania, zadaniówki, albumy zdjęć, mini encyklopedie wiedzy o nich. Czas na poradnik o jeździe konnej i pielęgnacji tych pięknych zwierząt. Jeśli miłość moich dziewczynek do koni nie minie, z pewnością taki poradnik im się przyda. Nieuniknione, że zaczniemy regularnie bywać w pobliskich stadninach ;)

Książka, którą Wam dziś chce zaprezentować, a która ku uciesze moich dziewczyn trafiła w ich rączki jest właśnie przeznaczona dla kilkuletnich miłośników koni. A jeśli miałabym uściślić jeszcze bardziej tą grupę docelową z pewnością dodałabym, że jest to lektura dla dziewczynek w wieku... 5-14 lat. A skąd ten pomysł? Przede wszystkim lektura ta jest baaardzo kolorowa i taka dziewczęca. Jest tu sporo "babskiej grafiki". Jakieś koronki, kropeczki, paseczki. A wszystko to utrzymane jest w spokojnych, ale bardzo dziewczęcych kolorach. Królują w tej lekturze róże, zielenie, fiolety i żółcie. Całość okraszona została jeszcze kwiatuszkami, serduszkami i innymi drobnymi elementami. Na zdjęciach poza konikami i osobami dorosłymi także zobaczymy same dziewczynki. Tak więc jestem pewna, że ten poradnik jest dla małych kobietek. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości :)

Tak więc jak już wiecie książeczka ta jest bardzo kolorowa i słodka. Typowo dziewczęca. Ale co dalej? Pewnie jesteście ciekawi jaką treść w sobie zawiera? No cóż, na pewno wszystko co znajdziemy w tym poradniku dotyczy koni. A dokładnie? Już Wam wszystko piszę. Poradnik ten podzielony został na 5 działów. W pierwszym dowiemy się czegoś na temat tych cudnych zwierząt. Przeczytamy, że konie to typowo rodzinne zwierzęta. Przeczytamy o tym jak postrzegają świat oraz dowiemy się jak należy je rozumieć. Czyli nic innego jak możemy się z nimi porozumiewać. Kolejny rozdział to kolejna garść informacji o koniach. Tym jednak razem jest to bardziej techniczna wiedza, To tutaj dzieciaki przeczytają o typach i rasach koni, o ich maści i odmianach, o rozwoju, rodzajach chodu itp. Moją Alę bardzo ten rozdział zainteresował :)

Dalej przechodzimy już do typowo tematycznych zagadnień. Czas na prowadzenie, zakładanie kantara, czyszczenie itp. Mały miłośnik koni dowie się tu wszystkiego o siodle i wędzidle. Przeczyta jak ważna jest czystość koni i tego co ich otacza. Jak czyścić końskie boksy, czym karmić takie zwierzęta i jak, jak rozpoznać, że naszemu pupilowi potrzebny jest weterynarz itp. Myślę, że ten rozdział jest bardzo istotny dla dzieciaków. Bo kochać konie to jedno, cieszyć się ich obecnością to drugie. Ale konie to także mnóstwo obowiązków i ogromna odpowiedzialność. Warto to uświadomić każdemu maluchowi. Zostały nam jeszcze dwa rozdziały. Pierwszy z nich wprowadza nas w świat jazdy końskiej. Pierwsza jazda na lonży, woltyżerka, pierwsza samodzielna jazda, na placu, na hali, pierwszy spacer w terenie itp. Całkiem sporo tego, myślę, że jak dziecko naprawdę poważnie myśli o jeździe konno - będzie zachwycony! A na koniec poradnik ten omawia zagadnienia związane z jeździectwem zawodowym. Zawody jeździeckie, jazda westernowa i wiele wiele więcej. Nie źle prawda??

Powiem Wam, że ta książka jest naprawdę świetna. Jest formatu A4, ma twardą laminowaną okładkę. Jest niezwykle kolorowa i wesoła. Każde zagadnienie jest tu opisane zwięźle, jasno i kompleksowo. Z całą pewnością nie możemy także narzekać na brak zdjęć, ciekawych grafik, szablonów, przekrojów itp. Tak naprawdę patrząc na całą tą książkę, spokojnie mogę powiedzieć, że to istna encyklopedia wiedzy o koniach i jeździectwie. Nie ma tu jakoś strasznie dużo informacji. Dziecko nie zanudzi się podczas czytania. Ale na pewno w skrócie poruszone zostało chyba każde zagadnienie z tym tematem związane. Podoba mi się. Jak na początek - w zupełności wystarczy.

Moje dziewczyny uwielbiają konie. Alicja marzy, żeby w przyszłości założyć stadninę i hodować te cudne zwierzęta. Kto wie, może kiedyś zrealizuje te swoje plany? Na razie jednak poro na ten temat czyta, uczy się itp. Zaczynam dochodzić do wniosku, że jeszcze trochę i stanie się ekspertem jeśli chodzi o ich rasy i cechy charakterystyczne. Moje dziecko jest spostrzegawcze, potrafi wyłapać w ich zachowaniu i wyglądzie elementy, na które ja pewnie nigdy bym nie zwróciła uwagi. Dlatego też cieszę się, że ta książka trafiła w jej ręce. Jestem przekonana, że dowie się z niej mnóstwa ciekawych rzeczy. Już teraz stale ją podczytuje, zachwyca każdym najdrobniejszym szczegółem. Ta książka jest wręcz stworzona dla mojej kochanej panienki. Jeśli zatem macie w domu taką małą miłośniczkę koni - nie wahajcie się i sięgajcie po tą publikację. Jestem pewna, że się spodoba :)


23 marca 2017

Mały ślimak i wielka przygoda


ELŻBIETA PAŁASZ

wydawnictwo: Adamada
ilość stron: 32
format: 25x25 cm
rok wydania: 2016
dostępna: TUTAJ

Nie wiem czy pamiętacie, ale jakiś czas temu z wielką przyjemnością polecałam Wam fantastyczną książkę wydawnictwa Adamada. Nosiła ona tytuł "Mały rudzik i wielka przygoda" i zachwyciła mnie ona swoim pomysłem jak zachęcić małego brzdąca do aktywnego uczestniczenia podczas czytania danej historii. Zatem gdy w ich ofercie znalazłam drugą, podobną publikację - musiałam po nią sięgnąć. Wiedziałam, że nie wytrzymam, jeśli jej wspólnie z moją Natalką nie przeczytamy :)

Poprzednio bawiłyśmy się wyśmienicie. Zatem liczyłam na to, że tym razem będzie podobnie. I wiecie co? Nie pomyliłam się ani odrobinkę. Te lektury są po prostu rewelacyjne. Można przy nich spędzić sporo czasu i za każdym razem świetnie się bawić. Fakt, po pewnym czasie historia się nudzi. Moja Natalka na przykład zna już na pamięć wszystkie zadania do wykonania w pierwszej książeczce. Ale i tak od czasu do czasu zaczynamy zabawę od nowa. A co tam! Szkoda tylko, że rysować nie da się w niej kilka razy ;)

Tak więc tym razem poznamy przygodę Jasia. Chłopca, który lubi samochodziki i swoją zieloną małpkę, za to nie przepada za jajkami na twardo oraz strasznymi bajkami. Wszystko wydarzyła się pewnego ciepłego dnia na placu zabaw, na który nasz mały bohater wybrał się wraz ze swoją mamą. Jaś bawił się akurat swoim ulubionym samochodzikiem, gdy na drodze zabawkowego pojazdu stanął ślimaczek.Chłopiec wiedział, że na chodniku takie małe stworzenia nie są bezpieczne. Niewiele osób stąpa ostrożnie i zawsze patrzy pod nogi. Zresztą takie maleństwo trudno dostrzec i ślimak mimo wszystko mógłby być rozdeptany. Dlatego też Jasio postanowił mu pomóc. Nie spodziewał się jednak, że ten miły gest to początek jego niesamowitej przygody.

Pewnie domyślacie się, że już więcej nie pisnę słówka. Z pewnością ciekawiej będzie jeśli dalszą część tej historii poznacie sami. Tym bardziej, że z pewnością czeka Was miłe zaskoczenie. Bo Przygoda Jasia jest dość nietypowa. Pewnie nie jeden mały brzdąc chciałby być na miejscu naszego małego bohatera. Ale o tym przekonajcie się już sami. Ja jedynie postaram się Wam przybliżyć nieco sposób opowiedzenia nam tej przygody.

Bo podobnie jak to było przy poprzedniej książce, tutaj również nasze dziecko ma okazję aktywnie uczestniczyć podczas czytania całego opowiadania. Ponownie możemy wpisać jego imię jako współautora. Jest tu także miejsce na narysowanie swojej podobizny. Dalej oczywiście są różnego rodzaju polecenia, które urozmaicają nam czas spędzony nad książką. Jest labirynt do przejścia, mały quiz, miejsca do rysowania i kolorowania. Niekiedy dziecko musi wykonać jakąś konkretną pracę, innym razem jest podany tylko temat, a reszta zależy już jedynie od wyobraźni naszego malca. Fajne prawda? Nam bardzo się ten pomysł podoba :)

Ogólnie lektura ta jest rewelacyjna. Cieszę się, że trafiła w nasze ręce. Nic dziwnego, że na stronie wydawnictwa seria, do której należą te dwie publikacje nosi nazwę Więcej niż książka. Bo tak właśnie jest. Tu nie ma samego opowiadania. Tej lektury Nie da się tylko czytać. Tutaj poza fajną historią jest jeszcze szereg zabaw, które maluchy z przyjemnością wykonają. Natalce bardzo spodobał się ten pomysł. Więc jestem pewna, że u Was będzie podobnie. Bo przecież fajnie jest uczestniczyć w opisanej w książce bajeczce. Brać w niej udział, mieć wpływ na pewne elementy, prawda? Zatem nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić Wam tę lekturę i życzyć wesołej zabawy :)


22 marca 2017

Labirynty. 45 podróży w czasie i przestrzeni


ANASTASIA ZANONCELLI

wydawnictwo: Jedność
ilość stron: 96
format: 16,5x23,5 cm
rok wydania: 2016
dostępna: TUTAJ


Czy Wasze dzieci lubią labirynty? A czy interesuje je historia? Jeśli chociaż na jedno z powyższych pytań odpowiedź brzmi "tak" to mam dzisiaj coś co z pewnością się im spodoba. Jest to bowiem połączenie labiryntów i historycznych podróży po całym świecie. Zainteresowani? Zapraszam do dalszej lektury :)

Poznamy tutaj sympatycznego kosmitę o imieniu Auro, który pochodzi z planety Grosco. Przybył na Ziemię, aby poznać jej historię. Dzięki specjalnemu mechanizmowi, który znajduje się w jego statku kosmicznym Auro może podróżować w czasie. Odwiedzi on aż 45 różnych miejsc i w każdym z nich będzie inna epoka, wiek, rok... Czas wiec wyruszyć w podróż!

Zaczynamy od prehistorii. Najpierw epoka lodowcowa i miejsce, które dopiero za trzy miliony lat stanie się Włochami. Następnie wizyta w neolitycznej osadzie w Turcji około 7000 lat p.n.e. Dalej mamy egipskie piramidy, a dokładniej piramidę Cheopsa, której budowa zakończyła się w 2560 roku p.n.e. Nie wymienię Wam w taki sposób wszystkich miejsc opisanych tutaj, bo byłoby tego zdecydowanie za dużo. Ale na pewno jesteście ciekawi co znajduje się dalej więc jeszcze tylko kilka losowo wybranych, dobrze ;) ?

Chiny 2000 lat p.n.e., Kreta 1400 rok p.n.e., Galia 57 rok p.n.e., obóz Atylli nieopodal miasta Akwileja rok 452, osada wikingów IX wiek, turniej rycerski w Europie wiek XI, Mongolia i pałac Dżyngis-chana rok 1206, Florencja we Włoszech XV wiek, Ocean Atlantycki karawela Krzysztofa Kolumba rok 1492, Paryż rewolucja francuska 14 lipca 1789 roku, Moskwa w Rosji rok 1916, Europa pierwsza wojna światowa rok 1914, Tokio w Japonii rok 2000...

To oczywiście nie wszystkie miejsca i nie wszystkie czasy. Jest tego jeszcze trochę. Teraz pewnie zastanawiacie się o co chodzi z tym połączeniem historii i labiryntów? Otóż wygląda to mniej więcej tak, że na jednej stronie mamy labirynt dotyczący danego miejsca i czasu, a na odwrocie kilka informacji historycznych. Opisane jest w nich miejsce, które odwiedził nasz kosmiczny bohater, epoka w jakiej się znalazł, a także kilka ciekawostek i ważniejszych informacji. Pod spodem, pod każdym z tekstów jest także rozwiązanie labiryntu.

Trzeba przyznać, że czytania jest sporo, ale większość ciekawostek zawartych na stronach tej książeczki może okazać się naprawdę przydatna podczas dalszej nauki w szkole. Historia nie jest bowiem zbyt łatwym przedmiotem i zapamiętywanie tych wszystkich dat i wydarzeń to wcale nie taka bułka z masłem. Może dzięki takiemu zbiorowi gdzie zabawa połączona jest z nauką nasze dziecko podłapie co nieco i coś z tego zapamięta ;)

Moim zdaniem nie wszystkie te informacje są szczególnie potrzebne. Myślę, że widziałabym tutaj jeszcze kilka istotnych dat i wydarzeń, o których dzieciaki powinny pamiętać. Ale to wcale nie oznacza, że te co są już tutaj umieszczone nie są ciekawe czy przydatne, myślę że wręcz przeciwnie. Ciekawostek w końcu nigdy za wiele nawet jeśli połowa miałaby wylecieć z głowy zawsze ta druga połowa ;)

Pozostaje mi napisać jeszcze kilka słów na temat wyglądu tej książeczki. Powiem Wam, że jest raczej przeciętna jak to bywa często w "zadaniówkach". Miękka okładka, matowe strony, ilustracje z labiryntami czarno białe. I tutaj powstaje nam kolejne zastosowanie tej niepozornej książeczki, a mianowicie może stać się ona kolorowanką ;) Jest ona klejona, ale za to otwierana do góry, a nie w bok i co dla mnie jest dużym plusem, nie zamyka się ona sama. Jest to sporym ułatwieniem przy rozwiązywaniu zadań ;) To byłoby na tyle. U nas spotkała się ona ze sporym entuzjazmem mojego dziecka. Nikodem uwielbia labirynty i zawsze mu ich mało więc ucieszył się na nową porcję ;)


21 marca 2017

Odkryj, kto...


GUIDO VAN GENECHTEN

wydawnictwo: Adamada
ilość stron: 20
format: 18,5x18,5 cm
rok wydania: 2016
dostępna: TUTAJ

Wydawnictwo Adamada odkryłam dopiero parę miesięcy temu i chociaż oczarowało mnie ono od pierwszej mojej wizyty na stronie to z każdą kolejną książką, którą mam okazję poznać czuję się coraz bardziej zachwycona, zakochana, trochę także zaskoczona... Jesteście ciekawi dlaczego? Już śpieszę Wam o tym opowiedzieć!

Wydaje mi się, że jestem dosyć mocno obeznana w książkach, w szczególności jeśli chodzi o literaturę dla dzieci. Mamy ich w domu setki, a przez półki moich dzieciaków przewinęło się ich już pewnie i z tysiąc (aż mi teraz szkoda, że nie liczyłam) ;) W żadnym wypadku nie uznaję się tutaj za jakąś wielką ekspertkę, ale trochę już jednak widziałam. I wydawać by się mogło, że niewiele mnie może zaskoczyć, a jednak raz na jakiś czas okazuje się, że jakieś wydawnictwo wydaje coś czego jak dotąd nie było, albo przynajmniej ja dotychczas czegoś takiego nie widziałam...

Tak  było właśnie w przypadku książki "Odkryj, kto...". Kiedy przeczytałam opis wiedziałam, że koniecznie muszę dowiedzieć się co to za książka i co znajdę w jej wnętrzu. Byłam naprawdę ciekawa ponieważ lubię pomysłowe i kreatywne książki, a ta właśnie taka jest.

W środku znajdziemy tak naprawdę niewiele. Mamy tutaj kilka zwierzaków i kilka pytań. Na przykład "Kto ma nos, który wygląda jak wąż?" i obok obrazek węża. Albo "Kto ma piękny, żółty dziób jak kaczka?" i obok rysunek kaczki. Czy też "Kto ma więcej pasków na ciele niż pszczoła? " i obok oczywiście pokazana jest pszczółka. I pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że strony gdzie zamieszczone są zwierzaki "otwierają się" ponieważ są podwójne. Odchylamy więc je, a pod spodem zamieszczone są kolejne zwierzaki czyli odpowiedzi na pytania. Przy wężu mamy słonia, przy kaczce pingwina, a przy pszczółce zebra. Takich zagadek jest tutaj 8. Niby niewiele, a jednak ilustracji przedstawiających zwierzaki mamy 16. 

Książeczka ta może i nie ma zbyt wiele tekstu, a obrazki nie są zbyt szczegółowe i nie przedstawiają, żadnych scenek, jednak mimo tego jest ona naprawdę świetna. Dzięki tym ciekawym zagadkom nasze dziecko będzie musiało ruszyć trochę głową, rozruszać swoje szare komórki i wytężyć wyobraźnię i jestem pewna, że przyniesie to zarówno jemu jak i Wam drodzy rodzice mnóstwo śmiechu :) 

Co prawda po którymś razie przeglądania tej książki nasza pociecha z pewnością będzie znała odpowiedzi już na pamięć, ale nie znaczy to, że książka zostanie odłożona na półkę i nie używana. Sądzę, że nie dojdzie do tego zbyt szybko. Mój młodszy synek przegląda ją codziennie od jakiegoś czas i narazie wcale się mu nie znudziła :)

U nas w domu Dominik jest jeszcze trochę za mały, aby odpowiadać na pytania i wyobrażać sobie co też może kryć się pod tymi obrazkami, ale za to starszak z chęcią się w ten sposób zabawił i naprawde się uśmieliśmy. Zresztą potem wręczyłam książkę mężowi i także mieliśmy niezły ubaw z tego co wymyślał ;) Także sami widzicie, że to książka pełna śmiechu, pełna kreatywności, rozwijająca wyobraźnię i nadająca się dla całej rodziny ;)

Nie jest ona zbyt gruba dlatego też wewnątrz nie znajduje się zbyt wiele zwierzaków. Czujemy mały niedosyt z tego powodu, ale w żadnym wypadku nie jest to wadą ;) Okładka jest sztywna, ale strony wewnątrz już nie. Są za to śliskie i nie są takie zupełnie cienkie więc powinny przetrwać częste przeglądanie (u nas jak dotąd przetrwały bez żadnego uszczerbku) ;) Format jest kwadratowy i bardzo poręczny. Jeśli natomiast chodzi o grafikę wewnątrz to jest ona dosyć prosta, bez jakiś większych szczegółów, jest ładna, kolorowa i zabawna. Moim zdaniem całość jest naprawdę godna polecenia. Jest ciekawa, fajnie się prezentuje i zdecydowanie jest pomysłowa. Jestem pewna, że spodoba się waszemu dziecku! 





Książeczki bezpośrednio na Twojej poczcie :)