29 grudnia 2012

Akademia Pana Kleksa


JAN BRZECHWA

wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza G&P
ilość stron: 120
format: 15x21 cm
rok wydania: 2012
cena: 17,50 zł

Zazwyczaj zachęcamy Was do czytania książek, które nie wchodzą w skład lektur szkolnych. Wiadomo, że takie książki prędzej czy później nasze dziecko będzie musiało poznać. A książki spoza tej listy bywają omijane. Nie oznacza jednak, że jeśli dana książka jest lekturą, to nie warto jej polecać. I nie jest także powiedziane, że lektura musi być nudna, nieciekawa i co najgorsze - należy ją czytać w danym wieku.

Najlepszym potwierdzeniem powyższych słów jest moje dziecko. Choć Alicja ma zaledwie 5 lat zna już pewną lekturę prawie na pamięć i bardzo ją lubi. Mówię oczywiście o Akademii Pana Kleksa. Ala spotkała się z tą powieścią jakiś rok temu i od razu bardzo pokochała tego tajemniczego i bardzo zabawnego profesora oraz jego wychowanków. Zaczęło się od filmu z Piotrem Fronczewskim w roli głównej, ale wkrótce później sięgnęłyśmy także po książkę. Nasz egzemplarz Akademii Pana Kleksa jest już bardzo stary. Korzystałam z niego w szkole, gdy omawialiśmy tę lekturę. Książka więc przez te wszystkie lata przeszła swoje i nie wygląda najlepiej.

Gdy więc do naszego domu trafiło nowe wydanie tej samej lektury, moje dziecko było wniebowzięte. Możecie mi wierzyć lub nie, ale mała uwielbia zarówno film jak i książkę. Ucieszyła się więc, że będzie miała swoją własną Akademię Pana Kleksa i od razu umieściła ją na półce  w swoim pokoju. Od tamtej pory co wieczór czytamy o przygodach Adasia Niezgódki. Moje dziecko słucha tekstu z ogromną przyjemnością już nie pamiętam nawet który raz :)

Akademii Pana Kleksa nikomu nie muszę Wam opowiadać. Nie znam nikogo, kto by nie znał tego nietypowego profesora i jego zaczarowanej akademii. Jest to bardzo ciekawa lektura szkolna. Chyba jedna z moich ulubionych w podstawówce. A ten egzemplarz nie tylko przypadł do gustu mojemu dziecku, ale także mnie. Choć moje wydanie różni się od tego zarówno okładką jak i gabarytem, to w środku znajdziemy dokładnie te same ilustracje autorstwa Jana Marcina Szancera. Czarno-białe ryciny, które podziwiałam z równym zainteresowaniem co teraz moja córeczka.


6 komentarzy:

  1. Nie czytałam, ale z chęcią to zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, klasyka :)
    Na półce w pokoju córeczki stoi egzemplarz z mojego jeszcze dzieciństwa. Za mała jest jednak (córka), by już się brać za tą opowieść. Na pewno jednak w przyszłości poczytamy o Akademii pana Ambrożego Kleksa :)

    OdpowiedzUsuń

Książeczki bezpośrednio na Twojej poczcie :)